To co fascynujące

Historia Darka Matyjaka

H

Opowiadanie o tym, że należy przemyśleć trudne zagadnienie śmierci zadanej sobie samemu i o tym, że właśnie tam szukać należy mądrości życiowej. Tam, czyli w śmierci właśnie, nie w życiu samym. To monolog o tym, że mądrość drzemie w świecie pesymistycznym a także w smutku i bezsilności.
Ten facet kochał tak bardzo, że nie powiedział jej nawet jednego słowa, które mogłoby ją ostrzec przed tym co miało się wydarzyć za chwilę. Mądrość ma przynajmniej dwa stadia. W pierwszym uważa się rzeczy za słuszne lub nie słuszne, szuka się argumentów za i przeciw i klasyfikuje je jako mądre i głupie. To pionowe stadium mądrości, gdzie człowiek układa rzeczy od najgorszych do najlepszych, charakteryzujące się agresją. Drugie stadium jest ciekawsze. Człowiek przestaje klasyfikować, patrzy jedynie na zdarzenia i przygląda się nim. Wybiera jedynie co jest dla niego, a z czego rezygnuje. To poziome stadium mądrości, charakteryzujące się spokojem. Darek Matyjak był właśnie takim człowiekiem. Sukces osiągnął bardzo wcześnie i nie zapomniał z niego skorzystać. Dopiero na stare lata poznał Blandynę. Pokochał ją. Ona jego pokochała jeszcze bardziej. Darek Matyjak o tym wiedział, co ostatecznie doprowadziło do jego samobójstwa.
Dla poprawnego rozumienia tych zdarzeń, przyjrzeć trzeba się szczęściu i pozytywnej stronie życia, po to właśnie, żeby wyważyć yin z yang, plus z minusem, blisko z daleko i ogień z wodą.
Błędem jest kiedy człowiek skupi się zbytnio na tylko jednej stronie życia; będzie jedynie daleko widzem lub jedynie krótkowzroczny. Lub kiedy poszukiwał będzie jedynie głębi życia nie pozostawiając miejsca na sprawy płytkie i przyziemne. Błędem jest myślenie zbyt często pozytywne, tak jak gdyby życie składało się z rzeczy dobrych. Sformułowanie “zbyt często” w zestawieniu że słowem “pozytywnie” może wydawać się nienaturalne, ale jest ono poprawne merytorycznie. Problemem jest ograniczanie życia do zdarzeń tylko dobrych, do myśli tylko pozytywnych. Powoduje to depresję, depresję dająca w kość szczególnie wtedy, kiedy zdarzy się coś złego.
Darek Matyjak był mistrzem wyścigów motocyklowych. A bycie zawodnikiem motocyklowym w tym kraju jest niepopularne. Dlatego bardziej znany był jako Darius, za granicą. Zawsze śmiałem się kiedy mówił – nikt nie może być prorokiem we własnym kraju, więc wyjechałem. Blandynę poznał we Francji, właściwie to była Polką, tylko po polsku nie mówiła. Jej ojciec był Polakiem, matka nie, nie nauczyli ojczystego języka. Właściwie więc Blondi Polką nie była, tylko rodacy mówili tak odkąd okazało się, ze odniosła sukces. Żeby poczuć się lepiej, albo z jakiegoś innego dziwnego powodu. Doszukiwanie się rodaka w kimś słanym jest chyba naszą narodową dyscypliną. I tak Darius i Blondi poznali się w Paryżu, ale ona wyjechała za nim do kraju gdzie wyścigi motocyklowe bierze się na poważnie i gdzie robią najlepszą pizzę na świecie.
Blondi szybko stała się muzą dla tamtejszych projektantów. I kiedy ona była na fali wznoszącej, Darius był u kresu swojej kariery. Właściwie to lubił najbardziej jeździć autostradą słońca jakieś dwieście sześćdziesiąt na godzinę. Niektórzy myślą, że był to wypadek, wyleciał z zakrętu prosto na barierki. Śmierć w takiej sytuacji jest natychmiastowa, nie ma co zbierać. Ale ja z nim rozmawiałem wcześniej. Mówił mi, że jego Blondi dostaje świetne propozycje pracy tutaj, w Rzymie. Nie miałem pojęcia co zrobi po tym jak mu powiedziałem, że jej dali ultimatum. Albo wyjedzie do Azji rozwijać karierę modelki, może ikony stylu, a może po prostu spełnionej modelki; albo nie będą mieli dla niej propozycji.
Dlatego wzywam wszystkich nadmiernie pozytywnych do myślenia o śmierci. Jest to najambitniejszy temat do rozmyślań, który nie tylko uczył będzie mądrości, ale dodatkowo poprawi samopoczucie. Jest w tym jakaś dzika metoda. Pozwolić sobie na coś, co wcześniej się wypierało. Oraz rozbić tabu jeszcze większe i przemyśleć zagadnienie śmierci zadanej sobie samemu. To nie jest takie znowuż dziwne. Taką śmierć zadajemy sobie każdego dnia. Przykłady są łatwe: od złego traktowania swojego ciała począwszy, na złym traktowaniu matki ziemi skończywszy.
Ale ona mu powiedziała, że chce skupić się na pracy na miejscu, u lokalnych projektantów, że chce zagłębić się w modę niszową. Kłamała. Myślę nawet, że Darek Matyjak o tym wiedział. To, że mu o tym powiedziałem, potwierdziło jedynie jego przypuszczenia. Kochał ją bardzo, ale ona, młoda Blondi, kochała go jeszcze bardziej. Kochała go tak bardzo, że zrobiłaby dla niego wszystko. Dopiero później zrozumiałem, że jej rezygnacja też byłaby pewnym rodzajem śmierci. Stała się później ikoną stylu, osiągnęła wszystko co można było osiągnąć, ale nikt nie mówił na nią Bloni. Od tamtego czasu była smutną Blondi. Miała oczy wiecznie zapłakane, co fotografowie uwielbiali. Wydaje mi się, że każdy jej sukces powodował coraz większy smutek. Z wiekiem jej uroda się wyostrzała.
Mistrzami rozmyślania o śmierci są japońscy mistrzowie zen. Definiują ja jako ucieczka energii z ciała. Dlatego orgazm nazywany jest mała śmiercią. Oni doskonale wiedzą, że kiedy zrozumie się problematykę śmierci, to ta śmierć prawdziwa, ta ostateczna, jest orgazmem najsilniejszym w życiu. To od nich uczuć się należy tego, aby myśleć o śmierci. To trochę tak jakby przygotowywać glebę pod inne myśli, pod inne odczucia. Kiedy myśli się bez strachu o końcu, otwierają się jakieś inne drzwi życia – w uśmiechu. Albo, mówiąc lepiej – życia błogiego.
– Pamiętasz to jak kiedyś obiecałem ci mój moto? – zadzwonił do mnie Darek Matyjak tamtego dnia.
– Jasne, że pamiętam – odpowiedziałem mu z niepokojem.
– Nie mogę ci go dać, przepraszam. – Powiedział i były to ostatnie jego słowa.
Rozbił się tamtego dnia jadąc autostradą Słońca i kochając Blandynę tak bardzo żeby uwolnić ją od miłości do niego samego.
Oto historia Darka Matyjaka, którego nigdy nie zapomnę, gdyż nauczył mnie, że śmierć jest czymś pięknym.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Dodaj komentarz

five × 5 =

To co fascynujące

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie