To co fascynujące

Atman to Brahman

A

Kiedy Hinduizm naucza o Bogu, mówi o Brahmanie. Słowo to pochodzi od słowa brh, co oznacza rodzić się, rosnąć, puchnąć, powiększać swoją objętość, rozszerzać się.

To piękne, że mistrzowie wschodu, wiele tysięcy lat temu stworzyli systemy filozoficzne zakładające to samo, co współczesna fizyka zakłada dzisiaj w swoich teoriach. Dzisiaj mówi się o tym, że wszechświat rośnie, rozszerza się po wielkim wybuchu.

Ale hinduski Brahman, o tym trzeba pamiętać, rozumiany jako ciągle rosnący Bóg, nie ma tych samych dwóch przymiotów, które przyjmujemy za oczywiste w naszym systemie filozoficznym. Po pierwsze, rosnąć, rozwijać się, powiększać się, puchnąć nie koniecznie oznacza zagarnianie coraz większej przestrzeni. Człowiek wschodu rozumie to bardziej jako rozszerzanie się doświadczenia. Bóg staje coraz większy, bo widzi coraz więcej świata, doświadcza go na coraz to nowe możliwości, osiąga inne punkty widzenia. Po drugie, i to chyba jest jeszcze ważniejsze, bóg wschodu nie jest rodzicem, nie jest przywódcą, nie jest królem. Kiedy człowiek wschodu myśli o Bogu, nie patrzy w niebo, patrzy raczej w oczy drugiego człowieka, gdyż podejrzewa, że Bóg jest wszystkim, co go otacza, wszystkim, co jest inne niż on sam. Człowiek zachodu sądzi zaś, że Bóg jest gdzieś ponad nami, że stworzył świat jako coś innego od niego samego, świat, który musi rządzić się swoistymi prawami, a do człowieka należy poznanie tych praw. Tak też ułożyliśmy całe życie, to znaczy, uznaliśmy, że światem muszą rządzić jakieś prawa, bo siłą rzeczy, prawa rządzą światem jak machinerią zdarzeń i urządzeń połączonych. Poza tym wymyśliliśmy sobie, że ten, który najszybciej pozna zasady rządzące światem, wygra życie zarówno tutaj, na ziemi, jak i życie tam, w niebie. Człowiek wschodu nie ma takich problemów. Dla niego Bóg nie jest oddzielony od świata, wręcz przeciwnie, bóg jest w świecie, tworzy go na bieżąco, cały czas w nim trwa. Bóg jest w nieskończonym tańcu i nieskończonej muzyce, i tak dzieje się świat. Człowiek zaś jest jedynie jego manifestacją. Dlatego Bóg nie jest w żadnym sensie wyżej niż człowiek, nie jest też stworzycielem, jest za to ciągłym twórcą i dzięki temu jest na równi z człowiekiem. Twórcą na równi ze swoim dziełem. To podobne do z relacji twórcy i jego dzieła. Kiedy artysta tworzy, jego dzieło jest na równi z nim. Kiedy zaś dokończy tworzenie swojego dzieła, czyli kiedy jego dzieło stanie się doskonałe, co oznacza skończone, wtedy twórca odcina się od swojego dzieła, staje się kimś innym, kimś poza dziełem. Wtedy jest niejako w relacji do swojego dzieła, daje się opisać. Wcześniej, kiedy jeszcze był w akcie tworzenia, był tożsamy z dziełem.

Atman zaś określa coś, co na nasze przetłumaczylibyśmy jako ja, jako jaźń, jako sobość, jako ja-kość. Często mówi się: „jesteś tym” albo „to ty jesteś tym”

Podstawowym twierdzeniem myśli wschodu jest: „Atman to Brahman”, co znaczy, jesteś tym, co jest na zewnątrz ciebie. Dlaczego mówi się, że jesteś tym, co jest na zewnątrz, czyli tym, co nie jest tobą samym? Bo Hindusi zauważyli, że nie da się siebie poznać, nie da się dotrzeć do siebie samego. To jest absolutna rewolucja naszego myślenia. Zaprzeczenie sztuce doskonalenia się. Nie da się siebie doskonalić, bo nie da się o sobie nawet pomysleć. Dla człowieka wchodu zaś, myślenie o sobie jest takim samym absurdem jak próba przygryzienia zęba tym samym zębem, albo jak próba polizania języka tym samym językiem, albo próba dotknięcia czubka palca czubkiem tego samego palca. Dlatego to jedno zdanie, Atman to Brahman, wystarcza do opisania całej filozofii Hindusów. Ty jesteś tym, co jest poza tobą. Atman, czyli ty, to Brahman, czyli to, co jest na zewnątrz ciebie. Czyli… Jesteś bogiem. Ale nie bogiem stwórcą, tak jak się rozumie go tutaj na zachodzie, ale bogiem, który urzeczywistnia się we wszystkim, co widzimy. Więcej. Bóg w rozumieniu wschodnim urzeczywistnia się we wszystkim, co jest, nawet jako twoje ciało, twój charakter, twoja jaźń, przekonania, działania, dążenia i wola.

Oto jest największa tajemnica życia. Weź proszę udział ze mną w tym doświadczeniu. Przeprowadź redukcję wszystkich swoich przymiotów aż do momentu, w którym osiągniesz prawdziwego siebie, siebie, który jest prawdziwym tobą. Po kolei. Wiadomo, że ja nie jestem moim ciałem. Mam cało, ale ciałem nie jestem. Innymi słowy, moje ja nie daje sprowadzić się do ciała. Identycznie jest z charakterem. Po głębszym zastanowieniu się stwierdzam również, że nie jestem swoim umysłem. Chrześcijanie wierzą, że są duszą. Niech i tak będzie, bo później dodają, że bóg jest jednością boga, syna i ducha. Jednością, to znaczy, że niczym się nie różnią. Więc niech będzie tak, że człowiek jest duszą, zgadzam się na to, bo nikt o zdrowych zmysłach nie potrafi wyjaśnić, czym jest dusza. Więc gdyby wziąć na poważnie to twierdzenie, to trzeba stwierdzić, że nawet w podejściu Chrześcijan człowiek jest bogiem. Do tego samego absurdu doszedł człowiek wschodu i stwierdził, że skoro ja nie jestem ani ciałem, ani umysłem, ani niczym, co dałoby się opisać słowami, to znaczy, że nie jestem w stanie dotrzeć rozumieniem do samego siebie, tak samo, jak nie jestem w stanie polizać własnego języka czy popatrzeć we własne oczy bez użycia lustra.

Człowiek wschodu ma ciekawe pojęcie słowa prawda. Okazuje się, że odkrywa prawdę wtedy, kiedy znajdzie absurd. To tak samo, jak w teatrze. Oglądamy przedstawienie i dajemy się ponieść tak długo, jak wszystko, co dzieje się na scenie jest odpowiednio uprawdopodobnione. Jeżeli cokolwiek wydaje się nam niepasujące albo znajdziemy jakąkolwiek formę kłamstwa lub absurdu, natychmiast wybijamy się z transu i mówimy: „acha!, tak nie mogło się wydarzyć, wiem, że jest to tylko przedstawienie”. Dokładnie tym samym jest oświecenie. Dla człowieka wschodu droga do uświadomienia sobie, że ja, czyli podmiot, o którym nie jestem w stanie pomyśleć, jest drogą do oświecenia. Dlatego tak dalece podstawowe jest twierdzenie, że Atman to Brahman. Że Jesteś Bogiem.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze