To co fascynujące

Słowo mówi więcej niż tysiąc obrazów

S

Obraz mówi więcej niż tysiąc słów? Może i tak, ale dlaczego zapomniałeś, drogi czytelniku, o tym, że jedno słowo mówi więcej niż tysiąc obrazów? Jakby nie było, krytyka tego przekonania będzie zdrowa i rozwijająca. Za mną!

Niech będzie, że obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Bo patrzymy i widzimy. Na zdjęcie, dajmy na to, wystarczy jeden rzut oka i wszystko staje się jasne od razu. Gdyby chciało się ten obraz opisać, nie wystarczyłoby nawet tysiąc słów. A gdyby użyć dziesięciu tysięcy słów, to oprócz tego, że taki tekst byłby śmiertelnie nudny, i tak nie udałoby się oddać tego, co dzieje się w głowie człowieka, który ten obraz po prostu zobaczył. Takie wyjaśnienie jest dla wszystkich oczywiste i nie budzi żadnych zastrzeżeń. Również we mnie nie budzi wątpliwości do momentu, kiedy zastanawiam się nad praktyczny ujęciem obrazu. No bo tak, patrzę na obraz czy zdjęcie i widzę coś, jakąś zatrzymaną scenę, jakąś sytuację, widzę ściśle zadany kontekst i tyle. Co ja dalej mogę? Jak wnioskować, co sądzić, jak oceniać? Patrzę na sytuację absolutnie jednostkową, szczególną i subiektywną. Przedstawienie jest całkowicie pozbawione jakiegokolwiek obiektywizmu, jest obraz podany tak, jak tego chciał autor. A jak jest z tekstem? Czytaj dalej, a przekonasz się mój podróżniku.

Tekst jest z definicji bardziej obiektywny. Weźmy słowo: czerwony. Jak wypowiadam lub wypisuję to słowo, to czytelnikowi stają przed oczyma tysiące obrazów czy, mówiąc dokładniej, reprezentacji rzeczy czerwonych. Kolor czerwony kojarzyć się może z krwią lub z ekonomiczną ideologią. A kiedy przedstawi się to w tym świetle, samo napisanie: czerwona flaga, może wzbudzić przynajmniej trzy dziedziny skojarzeń. Te skojarzenia mnożymy przez wszystkie jednostkowe obrazy i dostajemy tysiące obrazów jednostkowych. Który więc nośnik, drogi czytelniku, jest bardziej uniwersalny?

Jeszcze jeden argument. Obraz, pomimo tego że jego przedstawienie jawi się nam natychmiastowo, nigdy nie będzie w stanie przekazać wiedzy, nauczać lub mówić o zjawiskach abstrakcyjnych. Oto jego największe ograniczenie. – A film? Co z filmem? – zapytał, przechodzący się w umyśle autora tego tekstu, krytyk.
Ano z filmem, drogi krytyku, jest tak, że łączy on oba światy. To znaczy, że ta dyscyplina łączy świat słowa ze światem obrazu, upośledzając jeden i drugi świat jednocześnie. Ruchomy obraz nie daje takiej refleksji jak zdjęcie pojedyncze, a tekst podany z gotowym obrazem nie daje takiej uniwersalności przekazu, jak tekst podany samodzielnie.

Nie przedłużając i nie zanudzając, słowo mówi więcej niż tysiąc obrazów, bo, to jest najważniejsze, potrafi przekazywać pojęcia abstrakcyjne. Tego obraz nie potrafi wcale lub prawie wcale. Znaleźć można oczywiście obrazy abstrakcyjne, które próbują się zbliżać do tego, co wyrazić można jednym słowem, i gotowy jestem przyznać, że czasami się to udaje, ale póki co nie widziałem ani jednego obrazu, który wyraziłby znaczenie takich słów jak: odpowiedzialność, spontaniczność, spolegliwość lub tym podobne. Więc uważaj drogi myślicielu co mówisz, bo każde słowo, które wypowiadasz znaczy więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze