To co fascynujące

Kłam, kłam i jeszcze raz kłam!

K

Ale nie tak kłamać, żeby wiadomo było, że się kłamie. Tak jest najgorzej. Kłamać należy tak, żeby wszyscy myśleli, że mówi się najszczerszą prawdę. Tajemnicą jest nie mówić wszystko to, co usłyszeć chce druga strona. Kłamać należy tak, żeby druga strona zadowolona była umiarkowanie i żeby przekonana była o tym, że ma do czynienia z prawdziwym, soczystym człowiekiem. Tak trzeba kłamać!
I broń boże, pod żadnym pozorem nie mówić prawdy i tym bardziej, nigdy nie być sobą! Nic tak nie denerwuje ludzi jak bycie sobą. Albo jeszcze inaczej. Bycie sobą może być przyjęte jedynie w ściśle określonych społecznie ramach. To proste, to znaczy przecież, że być sobą należy dokładnie tak, jak inni wyobrażają sobie, że człowiek zachowywać się powinien kiedy sobą jest. Czyli tak: można przeklinać, można pić alkohol, można się pomylić, nawet wypada i trzeba się mylić, można powiedzieć o swoich słabościach, ale tylko o tych, które są w danym czasie fajne i do przyjęcia przez ducha danej społeczności. Ale nigdy, przenigdy, przenigdusieńko nie wolno być sobą i mówić z głębi serca o tym, co się myśli, lub o tym, co by się chciało zrobić, lub kim by się chciało być. To zawsze, lub zwykle, jest zbyt wiele nawet dla najlepszego przyjaciela.
Przepis wydaje się prosty! Nie tylko wydaje się, ale jest prosty. Należy kłamać tak, żeby myśleli, że mówimy prawdę, i to prawdę prosto z serca. Należy udawać człowieka takiego, jakiego znieść i polubić mogą oczy innych ludzi. Ale pod żadnym pozorem, pozorkiem, najmniejszym chociaż pozoruniem nie być sobą prawdziwym. Tego ludzie nie znoszą. Zauważą w tobie brzydotę i zwyrodnienie; zapamiętają, powtórzą wszystkim innym; i zrobią to z klasą, czyli za twoimi plecami. Dlatego musisz kłamać i nie być sobą, żeby powtórzyć mogli tylko to, co im sam chciałeś powiedzieć, i żeby przekazać mogli tylko tę pozę, którą sam im chciałeś pokazać.
Tylko graj jak aktor, który ma umrzeć na scenie zaraz po tym jak spadnie kurtyna. Wtedy będziesz przekonujący. I miej wady. Jeżeli nie zagrasz jakichś wad, to ludzie ci te wady wymyślą i dopiszą. A tego, co dopiszą, nie wiesz, więc lepiej te wady sobie wymyślić wcześniej i je odpowiednio zagrać. Wadami graj tak, żeby nie były zbyt widoczne. Ludzie muszą je odnaleźć samodzielnie, wpatrzyć się w ciebie, muszą być spostrzegawczy – wtedy uwierzą.
I jeszcze jedno. Jeżeli wydaje ci się, że poznałeś kogoś, jakiegoś przyjaciela, tak załóżmy, przy którym możesz być szczery, to… nie idź tą drogą! Serio. Takich zjawisk we wszechświecie nie ma. Powiedz mu na przykład tak: „będę z tobą szczery” i następnie skłam mu prosto w oczy i udaj kogoś, kim nie jesteś. Pozwoli ci to zachować przyjaźń i nie narażać się na komentarze.
Skoro ta przyjaźń padła już dwa razy, to uprzejmie wyjaśniam, że Przyjaźń jest mi wartością drogą, i uważam ją za wartość potrzebną. I szukaj, drogi czytelniku, Przyjaźni prawdziwej, Przyjaźni przez duże pe. Przyjaźni cichej, łagodnej, trwałej i historycznej. Jeżeli taką znajdziesz, będziesz wiedział, że to to. I wtedy będziesz wiedział, jak się zachować, będziesz sobą, będziesz prawdziwy. Jeżeli nie znalazłeś prawdziwego Przyjaciela – mów na znajomych, że są przyjaciółmi twoimi, i kłam, kłam i jeszcze raz kłam!

O autorze:

Tomasz Mirecki

Dodaj komentarz

9 + 7 =

To co fascynujące

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie