To co fascynujące

Słowo z książki wydrapane i wyrzucone na śmietnik

S

Wydrapałem słowo z książki mojej ulubionej bo nie mogłem znieść ilości szowinizmu i nierówności jakie ze sobą niosło. Aż dziw mnie samego bierze na myśl o tym, że wcześniej tego nie zauważyłem. „Panowie”? Jak można było powiedzieć – Panowie. A co z Paniami zapytałbym jeszcze jakiś czas temu. Ale nie, dzisiaj tak nie zapytam, dzisiaj zapytam – a co z paniami, transseksualistami, transwestytami, ludźmi, którzy nie mają żadnej płci oraz tymi, którzy są ponad tematem płci. Skandal! Skandal i jeszcze raz skandal! I to sam Kierkegaard, pisarz tak wrażliwy, jego spojrzenie tak przenikliwe, styl taki wyrazisty a określenia takie poniżające nas, ludzi myślących i czujących, ludzi nowoczesnych. Powiedzieć „panowie” i nie dodać nic więcej to potwarz okropna, bezczelność i myślowe bestialstwo.

Wtedy spokojnie czytałem sobie „Albo-albo” po raz kolejny gdyż jest to jedna z moich ulubionych rozpraw, lekka i zarazem sięgająca głębin myślenia człowieka. Dochodzę do fragmentu, który mógłby być mottem życia mojego i zagotowałem się. Idzie on tak: „Ożeń się, będziesz tego żałował; nie żeń się, też będziesz tego żałował; żeń się albo się nie żeń, będziesz żałował jednego i drugiego; albo się ożenisz, albo się nie ożenisz, pożałujesz jednego i drugiego. Śmiej się z głupot tego świata, będziesz tego żałował; płacz nad nimi, też będziesz tego żałował; śmiej się z głupot tego świata albo płacz nad nimi, będziesz żałował jednego i drugiego; albo się śmiejesz z głupot tego świata, albo nad nimi płaczesz, pożałujesz jednego i drugiego. Uwierz dziewczynie, będziesz tego żałował; nie wierz jej, też będziesz tego żałował; uwierz dziewczynie albo jej nie uwierz, będziesz żałował jednego i drugiego; albo uwierzysz dziewczynie, albo jej nie uwierzysz, będziesz żałował jednego i drugiego. Powieś się, będziesz tego żałował; nie wieszaj się, też będziesz tego żałował; powieś się albo się nie wieszaj, będziesz żałował jednego i drugiego; albo się powiesisz, albo się nie powiesisz, będziesz żałował jednego i drugiego. Oto, moi panowie, jest kwintesencja wszelkiej mądrości życiowej.” Chyba wszystko jest jasne, nie muszę tłumaczyć – napisał „moi panowie”. Tak jak gdyby nie zwracał się do nikogo innego poza panami. Powinien był napisać: „oto, moi państwo, jest kwintesencja mądrości życiowej. Chociaż nie, tak też nie wolno. Określenie „państwo” związane jest z ludźmi i to takimi, którzy żyją w państwie. A co z bezpaństwowcami? Co z wszystkimi, którzy nie należą do gatunku ludzkiego? Do nich Kierkegaard nie mówi? Taki jest ważny, że mówi tylko do wybranej, wąskiej grupy? Tam nie powinno być tego wtrącenia w ogóle! Powinno być: „Oto jest kwintesencja wszelkiej mądrości życiowej”. Tak, tak właśnie. Chociaż nie, nie, nie, nie! Przecież powyższe nie jest kwintesencją jedynie mądrości ale też głupoty. Gdyby zostawić słówko mądrości to odnieślibyśmy się do ludzi mądrych, którzy mądrości właśnie szukają. Nie może tak być. Co z bezmózgimi, co z kretynami i idiotami? Tekst Kierkegaarda dla nich też! Bez wykluczeń, równość i jedność – oto nasze hasło! Zdanie wieńczące brzmieć więc powinno: „Oto jest kwintesencja życiowa”. Więc wziąłem swój nóż do otwierania poczty i wydrapałem. Tak, mam nóż do otwierania poczty, nic w tym dziwnego. Nie otwieram poczty palcem czy długopisem jak chamstwo jakieś i prostactwo tylko otwieram nożem do otwierania poczty. Specjalnym. Nie nożem stołowym jakby pomyślało, że też się da prostactwo i chamstwo jakieś, tylko nożem specjalnym do otwierania poczty. Myślę sobie teraz, że potrzeba stworzyć nowe narzędzie, które służyło będzie do wydrapywania z książek tych szowinistycznych, wrednych i nienowoczesnych słów, po których czytelnik mógłby – nie daj Boże – nabrać błędnych przekonań i – to byłoby najgorsze – powtórzyć gdzieś je głośno. Tak, potrzeba nam jakiegoś szpikulca specjalnego do wydrapywanie słów z książek. Żebyśmy nie musieli zniżać się do poziomu poniżej naszego poziomu, poziomu chamów i prostaków, którzy wydrapują słowa w książkach zwykłym nożem do otwierania poczty. A co to? Pyta mnie ktoś czy ja dalej otrzymuję wiadomości listownie a nie emailem? Otóż dalej otrzymuję listy pocztą tradycyjną drogi panie nowoczesny, uważam, że pięknie jest otrzymywać i wysyłać listy papierowe a nie tak tylko w komputerze wszystko. Mózg wam się zlasuje od tych komputerów i nowoczesności, byście czegoś tradycyjnego spróbowali. Co za chamstwo jest mnie tak spytać. Wiadomo przecież. Od razu wszyscy maile i maile. Na pocztę, do kolejki, znaczek kupić! Ale mnie wkurzył ten facet, aż odbiegłem od mojego tematu. „Oto jest kwintesencja życiowa” – tak powinno brzmieć hasło Kierkegaarda. Albo nie, życiowa tam jeszcze nie pasuje. Bo życiowa oznacza – tylko życiowa. A co z mądrością śmiertelną. Mądrość tak musi być również śmiertelna lub przeznaczona dla ludzi już umarłych, inaczej nie byłaby prawdziwą mądrością tylko co najwyżej pół mądrością. „Oto jest kwintesencja” – tak, teraz jest poprawnie. Chociaż… Sam nie wiem. Słowo „kwintesencja” jest jakieś takie szowinistyczne też. Dosłownie oznacza piątą esencję, czyli piąty żywioł klasyczny – eter. Obok ziemi, wody, ognia i powietrza jest eter. Kwintesencja – piąty eter. Potocznie oznacza podsumowanie, ujęcie w całość, czasami uproszczenie. Ale czy można cokolwiek ująć w całość? Kierkegaard jeszcze myślał, że da się, że istnieje coś takiego jak ujęcie obiektywne. Śmieszne. Każde dziecko dzisiaj wie, że każdy człowiek ma osobną prawdę i że każdy ma rację. Taka wielość prawd o świecie schowana w głowach każdego z osobna. Tak jest, nie inaczej.

Ostatecznie wydrapałem więc całe zdanie. Słówko „jest” też nie mogło tam się znaleźć. Bo „jest” skupia się tylko na istnieniu. A co z nieistnieniem? Przecież słowa Kierkegaarda są lub nie są mądrością. Tak powinno się uważać, nie inaczej. Więc nie można mówić, że coś „jest” skoro może też tego nie być. Proste.
Wydrapałem i już. Od razu poczułem się lepiej. Książka wydała mi się jakaś lepsza niż wcześniej. Ale co to? Po obróceniu kartki okazało się, że wydrapałem jednocześnie inne zdanie ze strony kolejnej. No tak, książki drukowane są dwustronnie. Co tam było właściwie napisane? Jest tylko tyle: „Doświadczenie pokazało, że filozofii wcale nie jest trudno zacząć. Zupełnie nie; zaczyna się ona przecież od niczego, więc zawsze może zaczynać….”. Nie wiem co dalej. Cholera! Ale nie, spokojnie, na pewno nic tam mądrego nie było. W ogóle ta książka jakaś głupia mi się wydaje teraz. Same uniwersalizmy, ogólniki, życia w niej nie ma. Komu ona się dzisiaj miałaby przydać, dzisiaj w czasach tak trudnych, w których musimy poradzić sobie z ciemnotą ludzką i ksenofobią. Właśnie. Po co komu ta książka. Biorę ją do ogródka, już wiem co z nią zrobić. A tam wrzuciłem ją do takiego wielkiego kulistego grilla, polałam rozpałką, zapaliłem zapałkę i zawahałem się przez sekundę. Ale nie, nikomu już się ta książka nie przyda, rzuciłem zapałkę, wybuchł wielki płomień. Autor ją pisał wiele lat, ja spaliłem ją w niecałe trzy minuty. Takie życie.

Po tygodniu otrzymałem list od koleżanki. Otwieram go nożem do otwierania listów i wyciągam jedną kartkę złożoną na cztery. Rozkładam. Na środku, na zgięciach napisane: „Tam, gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą” podpisane Heinrich Heine poniżej, po prawej, wzięte w nawiasy kwadratowe. A co jej chodzi? Dziwna jakaś. Rzucam na ławę list od niej a podmuch wywołany upadkiem koperty zdmuchnął mały śmietek. Podnoszę go, to wydrapane zdanie z mojej książki. Po jednej stronie napisane: „Oto, moi panowie, jest kwintesencja wszelkiej mądrości życiowej”, a po drugiej dokończona myśl wcześniejsza: „Doświadczenie pokazało, że filozofii wcale nie jest trudno zacząć. Zupełnie nie; zaczyna się ona przecież od niczego, więc zawsze może zaczynać” – i dokończenie – „Natomiast tym, co tak ciężko przychodzi filozofom i filozofii, jest właśnie przestać.”

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Instagram