To co fascynujące

Repulsja

R

Gardzę tobą, ty który głosisz opcję pierwszą, tezę jakąś. Gardzę też tobą, ty który głosisz opcję przeciwną, antytezę. I ty, który opowiadasz się za tymi pierwszymi i ty, który opowiadasz się za tymi drugimi. Gardzę wami, którzy lobbujecie myśl jednych lub drugich. Gardzę waszymi kłótniami, niesmaczą mnie rozmowy, denerwuje retoryka. Tylko najmniejszy i najbardziej upadły umysł chce interesować się polityką, przeznaczać czas na nią. Kiedy człowiek nie może stać się myślicielem, intelektualistą, mistrzem, ale chce być za takiego uważany to zaangażuje się w tę najłatwiejszą dyscyplinę. Oto jest gra bez wartości.
Nie lubię ciebie, człowieku dwubiegunowy, który rzeczywistość widzisz jakby wahadłem była i niczym innym. Mówisz – albo jesteś tu, albo tam. Albo patrzysz w lewo, albo w prawo. Albo, albo. Albo myślisz tak jak ja, albo jesteś przeciwko mnie. Jeżeli wypowiesz choć jedno zdanie z krainy nocy, to nie wolno ci będzie nazywać się człowiekiem dnia. Moralność twoja telewizyjna jest i masowa, a kultura oparta jest na opiniach i komentarzach, nigdy jednak na własnych przemyśleniach. Kultura masowa stała się dwubiegunowa, uproszczona, zakompleksiona i agresywna. To kultura, w której ten drugi jest przeciwnikiem, którego trzeba zniszczyć. Dlaczego zapomnieliście lekcji Heglowskiej o tezie i antytezie. Wszyscy czekamy na waszą syntezę. Tym jest rozwój, którego twierdzicie, że poszukujecie. Dla was jednak rozwojem jest radykalizowanie się w jednej tylko opcji. Popchnięcie jej do granic istoty byle tylko oddzielić się od antytezy. Przecież głosicie tezę i jej bronicie, to każdy szept nawet antytezujący jest wrogiem. Naukę, że z tezy i antytezy powstaje synteza, a ona jest kluczem rozwoju macie jeszcze do przyswojenia. Tak, uczyć się musicie, że przeciwnik wasz jest największym przyjacielem rozwoju. Powinniście być jak para, która stworzyć może nowe życie. A kiedy na was patrzę widzę jedynie onanizm odrażający.
Brzydzą mnie ludzie dwubiegunowi, ludzie walczący o rację. Mają oni uwielbienie dla przyszłości i przeszłości. Jedni mówią – należy patrzeć w przyszłość tak jakby przeszłości nie było. Drudzy – należy patrzeć w przeszłość i na jej podstawie wyciągać wnioski na przyszłość. Czy zapomnieli, że życie dzieje się tylko teraz. Że ani przyszłość jeszcze, ani przeszłość już, nie istnieje. Nie wierzę nikomu, kto buduje zdania wynikowe typu: jeżeli – to. Nie wierzę tym, którzy mówią, żebym zawiesił dzisiaj moje działanie dla lepszego jutra. Mówię im – udowodnij ponad wszelką wątpliwość, że nicość istnieje a wtedy ci uwierzę. Jestem łaskawy. Nicość przecież istnieje bardziej niż przeszłość lub przyszłość, bo, jeżeli istnieje, istnieje teraz. Daję im łatwe zadanie. Przecież posługują się terminologią trudniejszą, więc chcę, żeby pokazali swoją siłę w czymś znacznie łatwijeszym.
Gardzę też wami, wy którzy sprzedaliście swój intelekt za kilka opinii przeczytanych lub usłyszanych, a teraz bronicie ich, tych opinii, jakby wasze były od zawsze. Gardzę wami, wy którzy wczoraj jeszcze przyrzekali jedno, dzisiaj obiecujecie inne. Czemuście nie zauważyli tej transformacji poglądów?
I wami gardzę, którzy wczoraj jeszcze nic nie wiedzieliście, dzisiaj zaś specjalistami klasy najwyższej jesteś od spraw wszelkich. Wszelkich i wszystkich! Tak! To umysł masowy was wykształcił, wy, którzy nic żeście nie wiedzieli i nic nie sądzili i nic nie kochali. Dzisiaj macie pogląd ukształtowany, sąd ostateczny i pasję przytłumioną. Uwierzyliście w świat dualny, w którym jedno walczy z drugim o dobro. To bajki do lat dziesięciu są przecież, a dla was treść życia najważniejsza. Smutne.
I tobie brzydalu niewyżyty się dostanie, co etykę masz na brzydocie swojej zbudowaną i na chuci, którą szlachetną nazywasz. Ciało masz brzydkie i twarz niewyjściową, którą skompensować chcesz moralnością. Ale brzydka twoja moralność jest kiedy mówisz o wierności. Wszyscy wiedzą, że wyjścia nie masz a nie żeś taki dobrotliwy jest. Czekam, na pijanego, który się pomyli, dopadnie i pokaże ci niebo, które niebem dla ciebie będzie, ale piekłem dla głupca, który wcześniej cię pokochał i uwierzył w twoją wierność obrzydliwą. Czekam na pijaka, który obnaży twoją hipokryzję i moralność brzydką. Wtedy pogadamy.
Nie zapominam też o tobie biedaku, co o uczciwości prawisz największe morały. Nie wierzę ci za grosz nawet. Chojny bądź, bo to jest trudne. Uczciwy niech będzie bogaty, który postąpi wbrew pragnieniu swojemu najgłębszemu żeby bogacić się więcej. Biedaku, co widzisz się za moralistę takiego, że większego nad ciebie nie ma, mówisz mi, że pieniądze szczęścia nie dają. Tylko skąd to wiedzieć możesz? Jeżeli żeś szczęścia tego nie zaznał? Powtarzam, rozdaj to czego nie masz a uznam cię za mistrza. Znam takiego, któremu się to udało.
Gardzę tobą polityku, coś się za interes sprzedał a głosisz prawdy o życiu i dobrobycie moim. I tobą też, któryś jego wrogiem, bo inny interes masz i myślisz, że nikt nie widzi prawdziwej twojej motywacji. I tobą głupcze wyedukowany, co głosisz ich prawdy choć nie masz w tym interesu nawet. Zastanów się, czy nie masz czegoś do przemilczenia raczej.
I tobą brudasie, co wychodzisz wyperfumowany, a w domu masz syf i puder rozsypany.
I tobą, co naród masz wpisany jedynie w dowodzie i kuzyna swojego wolisz nad brata. Nie przemyślałeś tego nawet ale poddać zdążyłeś się trendom i modzie myślowej. I tobą też dupku agresywny, co naród masz wypisany na czole i walisz nim jak z bani we wszystkich naokoło. W mur se z bani walnij. Oto moja rada najlepsza.
I Tobą chamie co nie umiesz żony swojej uszanować, co plujesz na nią i mówisz wrednie. Wiem wiem, polecisz na policję kiedy w mordę dostaniesz od mistrza duchem wielkiego. Myślisz, że prawo stanowione daje ci ochronę, wywyższasz siebie dzięki niemu. Ale chamem jesteś prostym niezależnie od tego ile praw dostałeś od filozofów starożytnych. Nie równasz im myślą i postępowaniem. Zapomniałeś, chamie prosty, że istnieje jeszcze prawo naturalne, które nokautuje jednym ciosem. Zasługujesz jedynie na pogardę.
I tobą pseudointelektualisto, co zachwyciłeś się dziełem słabym bo tak napisali w gazecie stołecznej. I brawo, i cytat, i brawo na stojąco, i brawo na bis. Rzygam tym i gardzę. Tobą też artysto, coś zapomniał czym jest sztuka i zbrudziłeś dzieło swoje poglądami i propagandą. Nie ma tam piękna, nie ma zachwytu, jest tylko twój interes. Widzę to i gardzę tobą i tworem twoim, które nie będzie nigdy dziełem niezależnie od tego, co powie gazeta stołeczna.
I Tobie artysto, któryś zapomniał jaką pełnisz rolę, Tobie też coś powiem. Nigdy, ale to przenigdy, pod żadnym pozorem nie wypowiadaj swoich poglądów. Szczególnie tych politycznych. Bo ci, którzy mają przeciwne odwrócą się od ciebie, a ci, którzy mają własne poglądy, niekoniecznie identyczne do głoszonych przez ciebie poczują niesmak i już nigdy więcej nie będą patrzyli na twórczość twoją tak jak wcześniej. Nie daj boże jak powiesz coś głupiego. Wolno ci jedynie wyśmiewać i gardzić, ale nigdy nie mów co myślisz, nie chwal, nie propaguj bo za głupca zostaniesz uznany, nie za artystę. Powiesz mi – jestem człowiekiem jak każdy inny i mogę głosić swoje poglądy. Ja odpowiadam – jeżeli jesteś człowiekiem, to nie jesteś artystą. Artysta to jest nadczłowiek, nauczyciel, wizjoner i wreszcie twórca. Ma on odpowiedzialność większą nić człowiek codzienny. Jeżeli chcesz być człowiekiem to nim bądź. Ale nie zwij się artystą bo obrazisz tych wielkich, którzy wpływ mają faktyczny na życie człowieka.
I tobą co logikę uznałeś za matkę swoją i świata całego. Żelazna logika – mówisz – i pokazujesz jak tobą rządzi. Głupi jesteś i ograniczony jak matematyka. W świecie zbytnio uproszczonym żyjesz i nie masz pojęcia o życiu.
I tobą tworze poprawny politycznie, co wykastrowałeś język swój i zapomniałeś głosić prawdę w obawie przed urażeniem kogoś. Śmieszny będziesz kiedy zorientujesz się, że ta poprawność dąży do uszanowania kibola, który z kija golfowego w nery pociśnie ci tak, że oddech stracisz. Po co ci oddech brać skoro i tak tłumione masz reakcje. I pamiętaj żebyś wobec mnie też był poprawny kiedy obrażam cię i pokazuję palcem. Jutro będziesz poprawny wobec zwierząt i roślin. A po jutrze retoryka zabroni ci mówić „głupi jak but”, bo but może poczuć się urażony. Wspaniały sposób zamykania ust ludziom. I jeszcze lepszy sposób na agresję tych, którzy wcześniej nie wiedzieli, że byli obrażani. Gratuluję jednym i drugim. Idźcie na wojnę się pozabijać.
I tobą gardzę, ty coś zajął się sprawami teoretycznymi zamiast żyć prawdziwie tu i teraz. Jesteś politykiem co odpowiedzią na pytanie zabił. Pytanie które trapi najwspanialszych filozofów od stuleci. Nie wykształcony jesteś i nie wiesz jeszcze, że nie masz pojęcia zielonego o czym mówisz. Czy nie wiesz, że pytanie samo jest ważniejsze niż odpowiedź. Czy nie wiesz, że pytanie wypada mnożyć i nie dawać na nie odpowiedzi. Bo odpowiedź przychodzi sama. Wtedy jest pewna ponad wszelką wątpliwość. Swoją niewiedzę i prymitywizm pokazuje ten, który odpowiada na pytanie zbyt wcześnie, który odpowiedź na opiniach opiera lub na intuicji, lub przekonaniach. Proste to jest jak nie wiem co, ale pojąć tego nie może nawet ten komentator głupi co się wciągnąć dał w dyskusję jałową pomiędzy za i przeciw. Lepsi od niego nie umieli odpowiedzieć na to pytanie. A gdyby umieli, to by sprawy nie było. A on dyskutuje obnażając głupotę swoją i tych, którzy spór rozpoczęli.
I tobą szmato coś opowiedziała o tym, o czym mówić nie powinnaś. Cycki jeszcze pokaż. A nie, nie. Tego byś nigdy nie zrobiła. Tylko opowiedziałaś całemu narodowi o rzeczy najbardziej skrytej, w zakłopotanie wprowadziłaś swoich najbliższych, ale kiedy mówię, żebyś cycki pokazała to masz mnie za chama. A ja ci mówię, lepiej pokazać cycki niż mówić rzeczy prywatne. Byłabyś bardziej kulturalna. Aleś brzydka zapewne, więc lepiej skompensować to swoim gadaniem głupim. Najgorzej, że inni podchwytują te głupoty, obierają strony i wdają się w dyskusję bezsensowną. Zajmij się sprawami swoimi i przemyśl lekcję, która mówi, że mówienie srebrem, ale milczenie złotem jest.
Życie prawdziwe dzieje się teraz, lokalnie i prywatnie. Oddziałuje na człowieka lokalnie. Zarówno życie działa na człowieka jak i człowiek na życie. Marzę o świecie, w którym wszyscy zajmą się swoimi sprawami. W którym przestaną mnie pouczać, w którym przyznają się do niewiedzy. To szkolnictwo powinno przyłożyć się do wyedukowania młodych na tyle dokładnie, by wiedzieli, że niewiele wiedzą. Ale przede wszystkim, żeby potrafili dokładnie rozdzielić wiedzę od podejrzeń, pewność od tego co się jedynie wydaje, fakty od myślenia życzeniowego. Chcę przestać zastanawiać się czy coś, co przed chwilą usłyszałem jest faktem, czy opinią. Zapomnieliście poprawnie budować zdanie. Zamiast zaczynać od – wydaje mi się, że – albo – mam wiedzę że – to mówicie o wszystkim tak jakbyście wiedzieli na pewno. A mówicie co chcecie i jak chcecie. Mieszacie wiedzę z faktami, a fakty z przekonaniami i mówieniem życzeniowym. Nie tylko wy, ale dziennikarze, politycy, pisarze czy naukowcy też. Podobno profesjonalistami są, podobno potrafią przekazać informację poprawnie, uczą się tego. Czy naprawdę potrzeba filozofa, mistrza myśli żeby mówić poprawnie, żeby słuchacz czuł się bezpiecznie w rozmowie? Niby niewiele można im zarzucić, ale ja zarzucam im niechlujność mówienia. Ta wynika z niechlujność myślenia. Tak, to grzech główny ludzi. Myślenie niechlujnie. Kto dzisiaj zdaje sobie sprawę z tego, że nawet najwięksi filozofowie i naukowcy nie odnaleźli odpowiedzi na pytanie o to kiedy zaczyna się życie człowieka. Jeżeli nie znamy odpowiedzi na to proste pytanie jak możemy tworzyć jakiekolwiek zasady, które dotyczyć będą ogółu? Nie mamy pewności też co do tego czy ludzkość się rozwija. Istnieje silne podejrzenie, że ludzkość stoi w miejscu a wszelki postęp to iluzja. Nie wiemy czy dzisiejszy eksperyment gospodarczy ma sens. Nie wiemy nawet czy światem rządzą zasady racjonalne, logiczne. A te niechlujne myśli postępują tak jak gdyby racjonalny argument stanowił o prawdzie. Ten biedny argument. Co on komu zrobił, że tak się nimi wyciera bieda myślowa. Jest tak a tak, bo mam taki właśnie argument. I ten argument zgadza się z tym faktem, z tamtym faktem i z tym przekonaniem. Brawo. Gratuluję wszystkim, którzy wojują argumentem. To argument was zabije w sposób taki, że nie zorientujecie się kiedy to nastąpiło. A proszę mi podać argument przez który stało się to i tamto – zadają pytanie to samo zawsze biedacy myśli. Tak jak gdyby samo zdarzenie ważne nie było. Liczy się argument. Nie przyczyna, ale uzasadnienie. Mistrz myśli patrzy na zdarzenie, później na przyczynę zdarzenia. Biedak patrzy tylko na argumenty, opinie, uzasadnienia. Zjadłby kupę gdyby tylko mu to dobrze uzasadnić.
Dlatego wołam do człowieka pojedynczego. Przestań słuchać uzasadnień. Nie zwracaj uwagę na argumenty. Jeżeli coś jest logiczne, to nie koniecznie znaczy, że prawdziwe. Jeżeli coś ma swoje uzasadnienie, to znaczy raczej, że ktoś ma interes do zrobienia, a nie koniecznie oznacza prawdy lub zasady. Wystrzegaj się wynikania. To, że według jakiegoś mówcy z jednego wynika drugie wcale nie znaczy, że tak właśnie jest. Nawet gdyby podał stosowane argumenty zawsze pamiętaj, człowieku jednostkowy, że istnieją argumenty przeciwne. Pamiętaj też, że negacji udowodnić się nie da. Znaczy to mniej więcej tyle, że udowadniać można tylko to co jest lub to co mówca zakłada, że jest. Czyli jeżeli ktoś, jakiś naukowiec szalony, chce, żeby istniało jakieś połączenie pomiędzy jednym a drugim, to je prawie na pewno udowodni. Za to jego przeciwnik nie będzie w stanie udowodnić, że tego nie ma. Bo to czego nie ma nie daje się udowodnić logicznie. Przecież tego nie ma, to jak można poddać coś czego nie ma pod dowód. Można jedynie pokazać, że istnieje coś innego i tylko w ten sposób obalać dowód szalonego naukowca. To dlatego szaleni manipulatorzy próbują czegoś dowieść, a na samym końcu mówią – udowodnij, że tak nie jest. Wypada mu odpowiedzieć – nie da się udowodnić, że czegoś nie ma nieuku pieprzony. Można jedynie pokazać, że jest coś innego. Paul Feyerabend, filozof nauki, sformułował powiedzenie: wszystko wolno. Znaczy to tyle, że jeżeli jakiś naukowiec będzie chciał udowodnić, że po ciemnej stronie księżyca chodzi pająk, to raczej uda mu się to zrobić. Absurd, powie do siebie człowiek myślący, ale nie zdoła udowodnić, że tego pająka tam nie ma. Takie manipulacje dzieją się to na co dzień, a człowiek niewprawiony nie zauważa problemu. Nie da się dowieść ich nieprawdziwości i jednocześnie są na tyle prawdopodobne, że przyjmujemy je jako prawdę. Oto lenistwo myślenia człowieka współczesnego.
To dlatego gardzę tobą, niechluju myślowy. Twoje lenistwo podniesione jest do rangi opinii. Walczysz o przekonania swoje tak jak pijany rzucasz ciosy na wszystkich, których możesz dosięgnąć, bo wydaje ci się, że są dla ciebie zagrożeniem. Mogę tobą gardzić bo widzę, że to zachowanie wynika z lenistwa. Jednocześnie podajesz się za człowieka myślącego, człowieka z wypracowanymi przekonaniami. Ehh. Nie chce mi się z tobą gadać.
I jeszcze jedno ci powiem, człowieku, który argument kocha nad wszystko. Argument uzasadnia, ale jednocześnie zamyka na uzasadnienie inne. To co jest bogiem twoim, diabłem jest bardziej. A zorientujesz się o tym dopiero po życiu całym kiedy dostrzeżesz jego bezsens.
Czekam na człowieka, który nie przejmuje się uzasadnieniami i argumentami. Który ślepy będzie na powiązania rzekome, które miałyby istnieć pomiędzy jednym i drugim. Czekam na człowieka, który powie mi, że czegoś nie wie lub takiego, który powie, że nie ma zdania w danym temacie. Czy wszyscy muszą mieć przekonania na każdy temat? Co za choroba przeszła przez ludzkie umysły? Chcę nauczycieli wyspecjalizowanych w danej dziedzinie, takich, którzy znają kres swojej wiedzy. Chcę ich słuchać i uczyć się od nich. Czekam na człowieka, który mówi do mnie z własnego, pojedynczego punktu widzenia. Zmęczyły mnie obiektywne punkty widzenia i mówienia ludzi, którzy ratują świat lub naród. Poglądy dzięki którym nastanie taka a nie inna przyszłość dla nas wszystkich. Nie interesuje mnie przyszłość nas wszystkich, tylko moja własna przyszłość. Czekam na kogoś, kto szczerze, tak jak ja, przyzna to, że liczy się tylko moja istność, moja teraźniejszość i przyszłość. Moja subiektywność. Liczy się mojość i jednostkowość. Wierzę tym, którzy mojość podnieśli do rangi małżeństwa lub rodziny. I mówią nie moje, ale nasze domowe. Jednak tym, którzy mówią nasze w sensie narodowe nie ufam za grosz. Nie wiecie o czym mówicie – krzyczę im w twarz, ale nie rozumieją. Przekonani są tylko, że rozumieją lepiej ode mnie.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.