To co fascynujące

Postawa artysty

P
czyli o tym co trzeba robić, żeby nie stać się człowiekiem.

Krysytna Miłobędzka rozumie postawę artysty. W wierszu: “jestem do znikania” sięga nieznanego opisując postawę artysty doskonałego. Miłobędzka pisze:

jestem do znikania

chcę niczym świadczyć

niczego wziąć niczego mieć
nikogo zatrzymać

i te żal się Boże podróże
żeby mnie było więcej
żeby mi się dużo widziało

jestem wszystkim czego nie mam
furtką bez ogrodu

Artysta to bohater tragiczny. Jest niepełny, ciągle głodny, ciągle nie istniejący.
“jestem do znikania” mówi Miłobędzka. Jej nie ma. Ciągle wymyka się opisowi. Każdy opis ją obraża. Każde porównanie jest niepełne. Artysta to człowiek z pogranicza światów. Artysta nie jest tylko malarzem, muzykiem, poetą. Jest kimś mniej. Artysta jest kimś mniej niż sztukmistrz. Nie można powiedzieć więcej, bo to by oznaczało, że artysta jest kimś i kimś jeszcze. Można byłoby go opisać. Artysta ma wiele wcieleń, ale żadne z nich nie jest pełne. Nie może odpowiedzieć na pytanie kim jest i co robi. To pytanie również mu uwłacza. Jest z pogranicza świata rzeczy znanych i nie znanych. Gdyby był w świecie znanym, to byłby sztukmistrzem, gdyby był w świecie nieznanym nic o nim nie dałoby się powiedzieć. Artysta to człowiek z pogranicza.
“chcę niczym świadczyć”. Artysta nie może świadczyć swoim zachowaniem, nie może świadczyć swoimi osiągnięciami, osobowością. Niczym. To jest trudne zadanie. Artysta to też człowiek. Obcuje z innymi ludźmi. Tworzy ciągle na nowo. Ma też bagaż rzeczy stworzonych. Artysta jest zawsze gotowy powiedzieć: “nie, ja tego nie stworzyłem. Nie wiem kto to stworzył, to nie ja. To za dobre, żebym mógł to stworzyć samodzielnie”. Jest gotowy powiedzieć tak o własnym dziele. Ale ciągle stara się niczym nie świadczyć. Rzeczywistość go wciąga, chce uprzedmiotowić. Artysta się opiera. On uparcie trwa na granicy tajemniczości i życia. Wstydzi się swoich dzieł lub uczy się z nich. Bardzo możliwe, że to jest pierwszy moment, w którym artysta może zrozumieć i zinterpretować swoje własne dzieło. Kiedy minie jakiś czas, kiedy sam nabierze do niego dystansu.
“niczego wziąć, niczego mieć”. Artysta po akcie twórczym jest niczym. Sztukmistrza charakteryzuje warsztat, rzeczy. Im więcej, szerzej tym lepiej. Artystę odwrotnie. Im mniej tym lepiej. Artysta w akcie twórczym wyzbywa się siebie. Niczego nie pozostawia. Jest obnażony i wypruty. Artystę poznajemy ciągle na nowo. To dlatego przyjaźń z takim człowiekiem jest najgłębsza, bo nie jest na niczym oparta. Głębia wiąże się z ogromnym trudem i wysiłkiem. Chyba związek dwojga artystów jest doskonałością. Nie wiem czy jest możliwy.
“nikogo zatrzymać”. Związek dwojga artystów jest doskonały. Jeżeli trwa, to trwa naturalnie. Nie jest podtrzymywany przez świat rzeczy. Jest bezinteresowny, bo nie podtrzymywany – zatrzymywany przez nikogo. Przyjaźń i miłość to uczucia nie z tego świata. To wyraz tajemnicy w życiu ludzi. Podobnie do piękna. Artysta nie może nikogo zatrzymywać. Jeżeli to zrobi, to zamknie drogę do tajemnicy miłości. Artysta, to ten, który umyślnie nie wchodzi w świat rzeczy na żadnym poziomie. Artysta to ten, który poszukuje zarówno piękna jak i miłości, przyjaźni i innych tajemnic, których nie umiem wymienić.
“i te żal się Boże podróże”. To najbardziej wzruszający fragment. Miłobędzka wybiera wrażliwy fragment rzeczywistości. Podróżnicy to ludzie szczęścia. Konsumenci życia. Patrzą, mierzą, poznają. Świat dla nich to pole uprawne, z którego należy wyciagnąć możliwie najwięcej. Tak jak gdyby świat był stworzony po to, żeby podróżnik mógł go konsumować, oceniać. Powiedzieć, że ta część podoba mu się bardziej niż inna część. A tutaj czuje się lepiej. Artysta musi odciąć się od takiej postawy. Mówi się, że podróże kształcą – to prawda. Rozwijają człowieka w sensie jego bytu, kultury, obycia. Te przymioty nie są potrzebne artyście. Artysta nie wychodzi z siebie na zewnątrz, ale ciągle wchodzi w siebie do wewnątrz. Podróże są mu niepotrzebne.
“żeby mnie było więcej”. Artysta chce, żeby jego było więcej. Jego wewnętrznie. To ciągła tęsknota za pełnią wnętrza. Cierpienie pustki. Artysta jest ciągle pusty. Widzi wiele, ale rzeczywistość, którą ogląda go nie wypełnia. Artysta chce, żeby go było więcej od wewnątrz. Chce się podzielić czyś nowym, czymś prywatnym.
“żeby mi się dużo widziało”. Chodzi o widzenie wewnętrzne, prywatne. Takim widzeniem chce podzielić się artysta. Tajemnica, której sięga artysta przejawia się w jego głębokim wnętrzu. Nie rozumie tego co w nim jest, nie umie tego nazwać. W momencie kiedy artysta widzi coś nowego rozpoczyna się jego praca. Artysta nie jest po stronie estetyki i piękna. Artysta swoją postawą utożsamia się z pracą, z etyką. Kiedy rozwija się w nim coś nowego natychmiast zamienia to na dzieło. Proces zamiany jest długi i wymaga ogromnej pracy intelektualnej i fizycznej. Artysta nie ma wyjścia. Praca musi być wykonana. Niezależnie od tego jaki będzie jej efekt końcowy lub czy dzieło zostanie przyjęte przez innego. To co pojawiło się we wnętrzu artysty musi ujrzeć światło dzienne. Cały proces jest niezależny od woli artysty.
“jestem wszystkim czego nie mam”. Kiedy artysta dane dzieło uzna za skończone nic w nim nie pozostaje. Cały wewnętrzny skarb, zdobyty wcześniej zostaje przeniesiony do dzieła. Artysta ciągle oddaje. Odbija się dopiero w swoim dziele. Artysta jest wszystkim tym, co stworzył. Ale w momencie stworzenia dzieło przestaje być jego. Dzieło zaczyna żyć swoim życiem, nie potrzebuje artysty. Co więcej – artysta nie ma już dzieła. Kondycja artysty jest tragiczna. Bo jest tym co stworzył, ale w momencie stworzenia już go nie ma. Czyli jest tym czego nie ma.
“furtką bez ogrodu”. Artysta to ktoś, kto nie istnieje. Nie posiada zaplecza, odniesienia. Jest jak furtka bez ogrodu. Służy jedynie do przemiany tajemnicy w rzeczywistość. Kiedy to zrobi nie pozostaje w nim nic. Jest czystym potencjałem twórczym. Bez obciążeń. Obcowanie z artystą nie poucza a daje okazję do przejścia gdzieś dalej. Kiedy drugi skorzysta z okazji i przejdzie na drugą stronę furtki nie zobaczy tam świata artysty. Pozostanie odmieniony i zapomni o artyście. Bo ten jest pusty. Nie ma go. Patrząc na artystę przez pryzmat tego co dokonał, to widzieć ogromną osobowość. Patrzeć na artystę jak na człowieka to zobaczyć wielką pustkę.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

Autor: Tomasz Mirecki
To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.