To co fascynujące

Pogarda fuksa

P

A ja się pytam dlaczego nie ma biografii o tych, którym w życiu nie wyszło? Dlaczego wciąż zachęca się mnie do czytania o tym jakiego ktoś miał fuksa. Śmieszy mnie to. Zauważyłem, że wszystkie biografie i filmy opierają się na szczęściu. Ten a ten miał źle, pochodził z biednej rodziny, miał 60 braci. Czyścił buty na rogu ulic. I nagle.
Nagle coś się stało. Przyszedł ślepy traf. Od teraz pasmo sukcesów. I tylko czekać na podnietę jakiegoś pisarza, który zauważył tę tajemnicę życia. Czy nie wie on, że to ślepy traf, fuks, łut szczęścia odpowiedzialny jest na jednorazowe powodzenie tego nieudacznika? Powieli to w książce, ale nazwie jakoś inaczej. Powie, że to pracowitość. Powie, że to wiara. Powie, że to pochodzenie. Ale nigdy, przenigdy nie powie, że to kawał wielkiego fuksa. Gdyby to przyznał byłby skończony jako pisarz. Byłby kiepskim myślicielem – zakłada milcząco. Dlaczego jest tak, że większość myśli, że świat musi być racjonalnie poukładany i – co gorsze – daje się ująć rozumem? A ten, który wygłasza jakieś tezy na temat rzeczywistości będzie uznany za mędrca. Ale naiwny jest w swojej prostocie ten mędrzec od siedmiu boleści. I przeczytają tę jego książkę opowiadającą o sukcesie z nadzieją, że też będą szczęśliwi. Jaka smutna jest świadomość, że ślepota dosięgła zarówno tego, który miał szczęście jak i tego który to szczęście opisał.

Piszcie biografię o ludziach którym się nie udało. Chcę tylko takie biografię czytać. Albo jeszcze lepiej. O tych, którzy mieli wszystko i wszystko stracili. W nich leży tajemnica życia. Oni są bliżej mądrości. A pisarze powinni rozmyślać o nieszczęściu zamiast afirmować szczęście. A czytelnicy powinni poszukiwać dramatu w dziełach zamiast pożerać pozytywne bezkaloryczne potrawki. Wszystko jest pomylone.Niechaj pisarze poszukują historii jak ktoś doszedł do nieszczęścia. I na tym niech skończy swoje dzieło. Niech czytelnik czuje niepokój obcując z dziełem. Niepokój jest integralną częścią życia. Jest realnym elementem rzeczywistości. Oto tajemnica, o której nie mówią piewcy myśli pozytywnej. Myśli tulącej i usypiającej. Nuda. Nuda i nędza. Patrzę na takich nudnych lunatyków z uśmiechem na twarzy. Czym różni się ten uśmiech od śmiechu narkomana? Czym różni się ich chwilowy
relaks od rozluźnienia alkoholika? Niczym. Właśnie.

Uczyć należy się od nieudaczników. Oni mają mądrość w oczach. Mają też sporo pogardy. Pogarda przychodzi wraz z mądrością. Najpierw jest agresja. Ona jest tępa, nie ma w niej mądrości, jest bestialska. Po agresji następuje okres akceptacji. Następnie okres mądrości. To okres najdłuższy. Okres rozumienia wszystkich. Po nim następuje okres pogardy milczącej. Mędrzec gardzi agresją, euforią, głupotą i akceptacją. Mędrzec gardzi nawet mądrością. Ten, który poczuł w sobie pogardę niechętnie będzie nauczał. On nie widzi w tym sensu. Wielki mistrz Schopenhauer gardził całym światem. A każde jego słowo trafiało w rzeczywistość tak celnie jak gdyby było nabojem wystrzelonym w głowę ofiary, który zabija natychmiast. Dlatego poszukuję mędrców, którzy w oczach mają pogardę. Którzy mówią tak, żę ich słowa nie znoszą sprzeciwu. Nie można ich pomylić z agresją. Agresja jest głupia. Przy takich osobach czuje się strach. Przy mędrcach pogardy czuje się niepokój, niebezpieczeństwo życia i jednocześnie najwyższą pasję życia. Pasja ta ukryta jest w każdym słowie i każdym czynie człowieka gardzącego. Pogarda jest symbolem oderwania się od świata natury i od świata człowieka. Gardzi człowiekiem jedynie ten, który stał się nadczłowiekiem. Oto zabójca rzeczywistości racjonalnej.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.