To co fascynujące

O polityce

O

Monolog o tym, że ludzie polityki bawią się jak dzieci w piaskownicy i udają jedynie przed sobą oraz o tym, że w rzeczywistości nie ma o co walczyć bo wszystko jest umowne, wszystko jest na chwilę i wszystko zależy od nas. O tym też, że udawaniu nie ma końca i o tym, że każdy wojownik w głębi wie, że ta wojna dla picu tylko jest, że nie na poważnie. Taki monolog można rozpocząć w każdym dosłownie miejscu i za każdym razem dojdzie się do tych samych wniosków. Zaczynam od stwierdzeń oczywistych, ale nie uświadamianych na co dzień.
Rząd. Każdy rząd musi kiedyś zaniknąć i odejść w strefę zjawisk niepotrzebnych. Nie dlatego, że zostanie zastąpiony innym rządem, ale dlatego że rząd jako taki nie będzie potrzebny. Jest to podstawowe założenie podczas tworzenia wizji człowieka społecznego. Kiedyś nadejdzie taki czas, w którym człowiek będzie na tyle socjalny, że nie będzie potrzebował rządu, więcej, nie będzie potrzebował instytucji państwa. Państwo powstało między innymi po to, żeby zagwarantować przeżycie jednostkom słabszym poprzez wyrównanie szans. Policja po to, żeby silne jednostki nie brały w niewolę jednostek słabych, a policja międzynarodowa po to, żeby państwa silne nie brały w niewolę państw słabych. Oto wizja człowieka socjalnego. To człowiek, który żyje w równości i tworzy jakieś społeczeństwo. Wierzymy gorąco, że to się uda – inaczej cały wysiłek byłby bez sensu. Ale! Ale kiedy nam się już uda to rząd musi zostać zlikwidowany. Policja zlikwidowana. Urzędy zlikwidowane. Podatki zlikwidowane. Zostaje tylko człowiek i jego wyobraźnia. I mogłoby tak być już teraz, ale zbyt wiele osób wierzy w to, że jego przekonania są lepsze od innych. Z wiarą w ogóle jest tak, że za każdym razem traktowana jest z przymrużeniem oka. Można wierzyć, że najszybszą drogą wyjścia z labiryntu jest poruszać się zawsze w prawo. Na każdym zakręcie w prawo. Inni mówią – nie, najlepszym sposobem, i wierzymy w to głęboko, jest poruszać się ciągle w lewo. Jest jakiś zakręt a my w lewo. Na to ci co poruszają się prawostronnie mówią – jak śmieliście tak powiedzieć. Jakim trzeba być idiotą, żeby sądzić, że ruch lewostronny jest słuszny. I zbierają swoich zwolenników. Później mówią – ja i trzy tysiące innych osób uważamy, że trzeba skręcać w prawo. A lewostronny uzbierali 4 tysiące osób i jednego filozofa, który uzasadnił dlaczego w lewo jest lepiej niż w prawo. Brawo! Tamci na to, że mamy dwóch filozofów, system filozoficzny i zbiór praw i celów. Wszystko napisane i udowodnione, dlatego mamy rację. A lewostronni na to, że oni nie tylko mają prawa i cele, ale jeszcze badania gospodarcze i że wnioski gospodarcze ważniejsze są od wniosków z innych dziedzin. Na to prawi, że gospodarką rządzić muszą prawa, dlatego skupimy się na tych prawach. Lewi, że nie, że wolność ma być podstawową wartością człowieka. Wolność? – prawi się nie zgadzają – nie przez przypadek chodzimy w prawo, prawo to nasz obowiązek i absolutna podstawa funkcjonowania – dodają. I tak bawią się chodzący w prawo z tymi, którzy chodzą w lewo i każdy z nich, każdy jeden, gdzieś wewnątrz wie, że ta kłótnia to tylko na niby, że to forma spędzania wolnego czasu, farsa taka, groteska, aktorska poza taka. Wiadomo przecież, że żeby wyjść z labiryntu potrzeba skręcić trzy razy w prawo lub trzy razy w lewo. Ale obie nie chcą z niego wyjść. W labiryncie jest fajnie, jest zabawa, można się zabawić w wojnę, można udawać przez jakiś czas kogoś. Przebrać się jak na bal szkolny przebierańców. Przebrać się i udawać. I bawić się, i bawić, i tańczyć, szczypać dziewczyny i uciekać. A później opowiedzieć o tym jak było. Prawi mówią do lewych – pamiętacie jak kiedyś skręciliście w lewo, pamiętacie co wtedy się stało? Na to lewi odpowiadają – ha, mówicie o tym jak wtedy szliśmy na rękach i zamiast w lewo to przez pomyłkę skręciliśmy w prawo, widzicie co się wtedy stało. I dalej trwa zabawa. Już nie tylko na ideologie ale również na to co było. Jak można by to jeszcze bardziej skomplikować? Bo zabawa na interpretację historii, opis teraźniejszości i ideologię szybko się nudzi. Wiem! Można by jeszcze powymyślać co wydarzy się w przyszłości. Co będzie za drugim zakrętem w prawo. Ha! A później miksy ideologiczne historyczne. Ale bal. Zabawy więcej niż mogłoby wystarczyć na jedno życie. Tylko nikomu nie możemy powiedzieć, że pierwotnym celem rządów było to aby człowiek mógł żyć w świecie bez rządów. Labirynt jest już trójwymiarowy, trzeci wymiar powstał z pomnożenia czasu przez ideologię. Już nie chodzimy tylko w lewo lub w prawo. Teraz chodzimy jeszcze do góry. Więc do dzieła, prawi biorą górę, lewi dół. My jesteśmy prawi – mówią chodzący w prawo – kierujemy się prawem i dzięki niemu zdobędziemy szczyty, idziemy więc w prawo i do góry. My jesteśmy lewi – mówią chodzący w lewo – kierujemy się wolnością i chcemy aby człowiek sam decydował o sobie, pójdziemy więc w lewo i w dół.
Kochają się miłością prawdziwą jedni drudzy. Och, jak oni się kochają. Bez siebie nie mogliby istnieć. Ta huśtawka by się nie huśtała gdyby nie strona przeciwna. Więc jedni pchają do przodu, huśtawka się wychyla, drudzy pchają do tyłu, huśtawka wraca a dziecko wewnętrzne jest szczęśliwe. Wyżej! – mówi. Wyżej, wyżej! Szybciej! Nie przestawaj, kręci mi się w głowie. Chcę jeszcze. A oni huśtają, jeden pcha od przodu, drugi od tyłu. Aaaaaa, ale zabawa. Nie dla nich jest boks. W boksie staje się na przeciwko zawodnika a starcie kończy się knockoutem lub wygraną jednego. Prawi i lewi nie chcą wygranej, oni chcą się bawić. Nie ma przecież znaczenia w którą stronę huśtawka się huśta, ma się huśtać! A jeżeli się zatrzyma, jeżeli wyjdzie się z labiryntu? Co wtedy? Gdzie będziemy, kim będziemy – pytają. Ja jestem człowiekiem chodzącym w prawo – mówi – muszę chodzić w prawo. Co będzie kiedy wyjdę z labiryntu? Szepcą gdzieś głęboko wewnątrz te pytania prawych i lewych dlatego wiedzą, że się wzajemnie potrzebują, są jak dzieci, które zabawiły się w policjanta i złodzieja. Ścigali się i uciekali po całym podwórku od siedemnastej do dziewiętnastej, ale mama zawołała ich na kolację i że zimno już powiedziała. Jedzą teraz kolację i wspominają, i mówią, że jutro się zamieniają, że ten który policjantem był będzie złodziejem i odwrotnie. Będzie super, zobaczysz – mówi jeden z nich. Choć choć, bo się już zaczyna dobranocka – mówi drugi. Siadają obok siebie, jedzą kanapki i jeszcze nie wiedzą, że będą przyjaciółmi na całe życie.
Patrzę na nich, na tych młodych przyjaciół i na tych co tylko w prawo chodzą, i na tych, którzy tylko w lewo. I widzę, że udają, ale robią to po to właśnie, żeby się nieźle zabawić. Hej zabawo! Może i ja się przyłączę do jednych lub drugich. Albo zabawię się w coś zupełnie innego? Zobaczymy po kolacji.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Instagram