To co fascynujące

Ludzie zdania własnego

L

Nudzą mnie ludzie zdania własnego. Mają zdanie nie zamoczone w wiedzy. Bo informacja przeczytana to nie od razu wiedza. Mylą ludzie posiadanie informacji z wiedzą o świecie. I kłócą się z tymi, którzy mają informację inną. I kochają się w informacjach, utożsamiają się z nimi. Oto obraz człowieka ciemnego, nudnego, niewartego rozmowy.
Otoczeni narzędziami do natychmiastowego sprawdzenia danej informacji. Mają przekonanie, że owy dostęp daje wiedzę. Dlaczego więc nie władają światem? Przecież wiedza dać może władzę, pieniądze i chwałę. Ludzie zdania własnego są tak prymitywni, że nie rozróżnią pojęć wiedzy i informacji. Wiedza jest złożeniem wielu informacji w czasie i przestrzeni, poparta znaczeniem słów i wiedzą o rzeczach podstawowych. Obejmuje swoją rozciągłością możliwie najwięcej wątków pobocznych. Informacja to ledwie zlepek tego co wydarzyło się w danym momencie. Dająca się zapisać w jednym zdaniu, tytule, reklamie.

A mnie drażni wszystko. Ci afirmatorzy życia, którzy przyjmują informacje jak leci. Drażnią mnie swoim poglądami i tym, że muszą je wypowiedzieć na głos. I drażnią mnie ci, którzy jedzą opinie na śniadanie. Muszą mieć wypracowane zdanie w każdym temacie. Drażnią mnie ci piewcy opinii. Oczytani tacy. Szukają opinii w gazetach, w książkach lub w informacjach latających nad głowami. I te ich opinię oparte na informacjach. Czy nie nauczył ich żaden mistrz, że opinię opiera się na wiedzy?

A wiedza to czarodziej milczący. Im więcej wiedzy tym bardziej milczący człowiek. Odpowiada tylko zapytany. Nie udziela rad. Nie narzuca własnego zdania. Jego wiedza oparta jest na informacjach historycznych. Ma wgląd w całą naturę rzeczy, widzi szeroko, myśli obiektywnie. Bez szału i podniety. Otacza swoją wiedzą każde zdarzenie jednostkowe. Potrafi je zestawić z tym co było. Widzi zależności. Nigdy nie mówi o przyszłości. Oto człowiek wiedzy. Ostrożny. Wie, że rzeczywistość jest tak dalece skomplikowana, że życie jednego człowieka nie wystarcza na to, żeby prawidłowo opisać jakieś zjawisko. I najważniejsze. Wiedza jest zawsze ograniczona. Nie ma ludzi wszechwiedzących. Mistrz wiedzy wybranej ostrożnie przekazuje ją drugiemu. Ale jedynie jej wycinek, ten, w którym czuje się kompetentny. O innym nie mówi nic. A o jemu znanym kawałku rzeczywistości mówi mało, po cichu, prywatnie.

Kiedy spotka się na swojej drodze człowieka wiedzy należy milczeć i słuchać. Zawiesić swoje poglądy. A w szczególności te, które oparte są na informacjach. Należy jedynie zadawać pytania. I chłonąć. Chłonąć jak najwięcej. Czytać między wierszami. Wtedy dajemy sobie małą szansę na rozwój.
Niejednokrotnie widziałem dyskusję pomiędzy człowiekiem wiedzy a człowiekiem informacji. Zderzenie spokoju z agresją. Mądrości z ignorancją. Wiatru z burzą. Spokój się wycofuje przy pierwszej okazji. A agresja cieszy się z wygranej. Wygrał, bo pozostał przy swoim zdaniu. Nie śmiałem się wtedy. Poczułem niesmak w ustach, musiałem przepić.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

1 komentarz

  • Bardzo ciekawie ujęty temat o „ludziach zdania własnego”. Rozumiem, że autor prezentuje swój punkt widzenia. Zmusza odbiorcę swojego tekstu do krytycznego spojrzenia na otaczające nas informacje. Radio informuje, telewizja informuje, gazety informują. Internet od wszystkiego… Nawet od leczenia… Spotkany na ulicy znajomy informuje… Głowa pęka od nadmiaru. Ale czegoś trzymać się człowiek powinien. Kanon zasad nas obowiązuje. Może choć słynne 10 przykazań? Ja polemizowałabym z określeniem ludzi zdania własnego. Czy należy ich od razu nazywać „ciemnymi”? Może muszą dorosnąć, żeby się przekonać, że posiadanie informacji nie czyni z nich ludzi mądrych. A może musi upłynąć dużo czasu, żeby ten fakt zauważyli? A może dojrzałe podejście charakteryzuje dopiero ludzi w słusznym wieku? Obserwują, wyciągają wnioski, zastanawiają się. Nie mówią jakby wszystkie rozumy pozjadali. Oczywiście, nie podają gotowego rozwiązania. Byłoby za łatwo. Na pocieszenie trzeba dodać, że nikt nie jest w stanie sprawdzić prawdziwości pewnych informacji. Często mnie zastanawiał fakt, jak i na podstawie czego podaje się, że na placu św. Piotra zgromadziło się tyle i tyle osób. Kto policzył tych ludzi? W związku z tym może nie ma co zwracać uwagi na docierające do nas niektóre informacje. Ale… czy zawsze musi być ale? Trzeba przyznać, że autor tekstu potrafi dotrzeć do czytelnika. Może przystępnością języka? Może opisując sprawy, z którymi wielu ludzi się zgadza.

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Instagram