To co fascynujące

Ludzie w roli

L

Kiedy patrzę na aktora w roli cieszę się i rozluźniam, bo wiem, że jestem w teatrze a on gra dla mnie. Kiedy jednak dzwoni jakaś młoda karierowiczka. Ma pozę eksperta w dziedziniepierdolenia głupot. Mówi do mnie takim językiem, który nie znosi sprzeciwu. Rozsiadam się wygodnie w fotelu i oglądam targowisko, bo wiem, że ona nie gra nawet przed sobą.
Maska. Ich cecha wspólna. Oraz ja, osoba trzecia.
Kiedy ktoś patrzy w lustro i zakłada maskę, to podejrzewam go o głupotę. Jeżeli zakłada maskę w obecności drugiego, najbliższego mu, człowieka podejrzewam go o bycie psychopatą. Twarz musi pozostać naga przy drugim. Brzydka. Niepewna. Z zarysowanym problemem . Ale prawdziwa. Oto istota związku. Bycie sobą w obecności drugiego. Oto ambiwalencja. Być autentycznym w obecności drugiego i aktorem w obecności trzeciego.
Tak definiować należy piekło i niebo. W piekle znane jest zakończenie. W niebie znane jest tylko piękno. Walka wiedzy z pięknem niszczy człowieka od wewnątrz. Jeden pomyśli: “chcę znać zakończenie”. To aktor. Drugi pomyśli: “poszukuję piękna”. To artysta. Aktor przewiduje przyszłość. Planuje. Zna się. Pędzi. Rozmnaża się. Dostosowuje się. Doucza się. Artysta trwa, jest krótkowzroczny. Patrzy do wewnątrz. Czeka. Działa spontanicznie. Jest otwarty.
Aktor uczy się roli. Czyta scenariusz. Zna zakończenie. Jego pierwsza scena w sztuce, mina, gest zawiera w sobie cały sens przekazu. Sztuka teatralna czy film to złożenie scen, które jednocześnie zakrywają i odkrywają. Baczny widz po pierwszej scenie widzi koniec. Aktorzy życiowi postępują podobnie. Kiedy z nimi rozmawiam widzę koniec. W moim pytaniu zawarta jest ich odpowiedź. Wiem gdzie idą, wiem czego szukają. Godna jest ich postawa. Osiągną sukces, zmienią świat. Uporządkują rzeczywistość w logiczny i racjonalny sposób. Stworzą scenę idealną do roli. Podziwiam to.
Śmieję się z aktora innej maści. Takiego, który jest w roli, ale nie wie po co gra. Przyjmuje pozę. Próbuje mi coś udowodnić.
Aktora bez celu widać od razu. Chodzi inaczej. Powoli. Nie idzie prosto. Nie szuka niczego. Jest zwykłym idiotą.
Nie. Jednak nie śmieję się z takiego aktora. Nudzi mnie.
Patrzę na artystę. On nie ma planu. Nie szuka niczego. Nie chodzi szybko. Jego ścieżki są raczej kręte. Nie jest w roli. Nie udaje. Jest autentyczny. Nie ma dla niego miejsca. Cierpi. I doświadcza piękna. Żyje życiem nowym.
Kiedy jestem w teatrze cieszę się i rozluźniam. Bo patrzę na aktora i poszukuję w nim wiedzy o zakończeniu. Ale kiedy wychodzę z teatru i spotykam artystę czuję niepokój. To reprezentant człowieka nowego. To obietnica świata nieuporządkowanego, ale działającego doskonale. To obietnica piękna. Jezus przewidział oba typy człowieka. Obiecał im świat. Niech pamięta o swojej obietnicy.

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.