To co fascynujące

Ludzie postępu

L

Śmieszy mnie kiedy słyszę, że świat się zmienia. A jeszcze bardziej kiedy słyszę, że istnieje postęp. To są łatwe przekonania. Przekonania o ruchu i dynamice świata. Wydaje się nawet, że postęp świata oraz zmiana człowieka są na tyle oczywiste, że można je milcząco założyć i więcej o nich nie myśleć. A mnie się wydaje, że jest dokładnie odwrotnie. Należy przemyśleć trudne słowa: postęp, zmiana i rozwój.

Patrzę na świat i staram się dostrzec owy postęp, ale pomimo trudu nie jestem w stanie go zauważyć. Widzę co najwyżej ciągle te same powtórzenia, ciągle ten sam ruch, ciągle te same zdarzenia. Rzeczywistość zmienia się jak w kalejdoskopie. Spektrum zmian jest duże, ale powtarzalne, nie wychodzące poza określone ramy. Postęp świata jest iluzją, którą karmi się człowiek pospolity. Sen o postępie daje rozluźnienie, tuli do poduszki.

I śni człowiek o postępie świata oraz o rozwoju osobistym. Myśli, że to co robi na co dzień może cokolwiek zmienić w jego życiu. Lub w świecie zmienić. Naiwna jest to postawa.

Byłem wczoraj na spotkaniu towarzyskim. Znam tych ludzi bardzo dobrze. I od dawna. I słyszałem tylko rozmowy następującej treści:

A słyszałeś o tym? – Słyszałem, słyszałem.

A widziałeś to? – Widziałem, widziałem.

A myślałeś o tym? – Myślałem, myślałem.

A uważałeś o życiu tamto? – Uważałem, uważałem.

A wierzyłeś w to? – Wierzyłem, wierzyłem.

Tak dużo znajomych, a wszyscy mówili o tym samym, takim samym językiem i tak samo. Ostatnim razem widziałem ich 10 lat temu. Tamto spotkanie, tamta rozmowa wyglądały identycznie. I najbardziej przerażające było to, że żaden, podkreślam żaden, ze znajomych nie zmienił się choćby o małostkę. Za to wszyscy wyspecjalizowali się w jakiejś dziedzinie. Myślą biedni, że to właśnie jest rozwój. Pewien jestem tego, że wracają do domu, zamykają oczy i śnią o rozwoju i postępie.

Wszystko zostało pomylone. W rzeczywistości świat się rozwija, tylko człowiek stworzył kulturę zatrzymania. Zrobił wszystko co było w jego mocy żeby zatrzymać zmianę. Następnie zastaną rzeczywistość nazwał postępem. W kolejnym kroku zatrzymał swój własny rozwój. Owo zatrzymanie nazwał rozwojem. To absurd! Człowiek się nie rozwija, ale procesy, które zachodzą w jego życiu nazywa rozwojem. Robi tak dlatego żeby móc śnić o postępie. Jednak samo pomylenie słów to za mało. Chodzi przecież o oszukanie siebie samego. Aby to zrobić należy zacząć zajmować się sprawami. Zająć czas. I tak zajęcie się czymś konkretnym, w odpowiednio długim czasie prowadzi do specjalizacji. I cieszy się człowiek, który wyspecjalizował się w jakiejś dziedzinie. Myśli, że nowe teraz jest lepsze niż stare wcześniej. Oto jego rozwój od siedmiu boleści. Jak można było pomylić specjalizację z rozwojem? Jak można było pomylić postęp z rozwojem? Przecież w każdym słowniku można przeczytać definicję obu słów. Uczą tego na każdym uniwersytecie. A jednak nikt nie zauważył, że w człowieku zachodzą jedynie zmiany, a brakuje mu rozwoju. Nie zauważył, że rzeczywistość która nas otacza rozwija się, a człowiek stworzył kulturę w taki sposób aby otoczyć się stagnacją, zatrzymaniem, bytem, który zatrzyma wszelki rozwój.

Lubi człowiek zatrzymanie bo daje mu poczucie bezpieczeństwa. I słusznie. Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż rozwój. Dzisiaj jesteś taki, jutro inny. Dzisiaj sądzisz, że tak, jutro sądzisz, że nie. Jak żyć w takiej dynamice. Jak stworzyć dom bezpieczny, ostoję bytu. Nie wiem czy jest to możliwe. Więc  wyniku lęku przez zmianą, przed możliwą śmiercią człowiek zgodził się na kulturę zatrzymania. I płaci za to zbyt wysoką cenę. Diabłu oddaje hołd. Niech nikt się w tym miejscu nie pomyli. Kultura zatrzymania jest diabelska, prowadzi do upadku człowieka. Kultura rozwoju jest boska, daje możliwość bycia człowiekiem nowym. Ale nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoli sobie na to, żeby przyznać: „rezygnuję z rozwoju, od teraz interesuje mnie tylko postęp i wygoda”. Lepiej jest milcząco pomieszać znaczenia pojęć rozwoju i postępu. I założyć tym samym, że są prawie tożsame. I tak stworzył człowiek upodlony kulturę postępu i specjalizacji zamiast kulturę rozwoju i odkrycia. Definiuję artystę poprzez jego odwagę w odkrywaniu tajemnicy życia, poprzez jego rozwój osobisty, a nie poprzez specjalizacje  w danej dziedzinie. Uznaję odwagę za jedną z najwyższych wartości jakimi może charakteryzować się człowiek wielkiego ducha. Czy istnieje większa odwaga niż spojrzenie w przyszłość nieznaną?

O autorze:

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.

Dodaj komentarz

To co fascynujące

Koszyk

Ładowanie...

Śledź mnie :)

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować, ale zachęcam, żeby mnie śledzić :)

Tomasz Mirecki

Filozof i pisarz. Szuka piękna i mądrości, ale piękno uznaje za najwyższą wartość.