Klątwa albo, albo

K

Skończoność świata, oto bajka, która smakuje najlepiej przed spaniem. Nic tak nie uspokoi wzburzonej duszy niż przekonanie, że świat jest dokończony i daje się uchwycić rozumem. Uwielbiają ją przyrodnicy. Fizycy i biolodzy. Chemicy i matematycy. Oraz wszyscy Ci, którzy na przyrodzie oparli swoje umiejętności. Nawet budowniczy i konstruktorzy. Oni wynoszą się ponad innych swoją skończonością. Świat jest określony i opisany, twierdzą. A tam gdzie nie jest opisany, tam jest do opisania. Spokój daje ich wizja świata. A im większy spokój, tym większa ograniczoność. Im głębszy sen tym oczy bardziej zamknięte. Oto szczęście człowieka racjonalnego

Terapeuci mają swoje opowiadanie. „Świat jest dobry”, słyszy pacjent na kozetce. „Zło jest brakiem dobra” – obiecują. Zbyt niewinne wydają się te milczące założenia, żeby wzbudzały podejrzenia. Czy ktoś depresyjny zastanowi się nad tym jakie milczące pre-założenia serwowane są na pierwszym spotkaniu? Dlaczego tylko Freud miał na tyle mądrości wewnętrznej aby terapię przeprowadzać bezzałożeniowo? Wybrał on najtrudniejszą drogę do zdrowia psychicznego. Psychoanaliza polega na rozmowie terapeuty  z pacjentem. W rozmowie nie ma miejsca na przedstawienie jakiegokolwiek założenia. To czysta dynamika, autentyczność chwili bez podziału na tego, który wie i tego który się uczy. To wiedza stanowi największą przeszkodę. Sugeruje ona milcząco „coś”. A „Coś” jest zabójcze dla rozwijającego się umysłu. A kiedy stwierdzi on, że coś jest nastaje jego (umysłu) koniec rozwoju. Terapeuta ma trudną rolę. Nie wolno mu na żadnm etapie narzucić istnienia „czegoś”. Jeżeli to zrobi przegrywa zarówno on jak i pacjent. Jeżeli się powstrzyma mają szansę na dynamiczność chwili. Dopiero ona jest szansą na mądrość.

Relacja terapeuty i pacjenta poruszona jest nieprzypadkowo. Freud jako jedyny rozumiał, że terapeuta ma zachowywać się tak jak rzeczywistość zachowuje się względem człowieka. Rzeczywistość trwa w relacji do człowieka, jest dynamiczna. Odnosi się do każdego z osobna. Działa tak jak gdyby odbicie wyszło z lustra i było autonomicznym bytem. To dychotomia życia. Nic nie jest dane z góry. Odbicie lustrzane, nasz pasażer. Jest nieskończonym pretekstem do rozwoju. Nawet bóg nie wie do czego zdąży rozwój. Czym jest też świat jeżeli nie byłby żartem boga. Stworzyć coś, co w swojej dynamiczności będzie nieodgadnione nawet przez stwórcę. Analogicznie dziecko jest nieodgadnione przez swojego rodzica. A raczej być powinno nieodgadnione, autonomiczne, z szansą na rozwój w dowolną stronę. Czasami jednak jest inaczej. To smutne kiedy widuje się dzieci swoich rodziców, którzy nie rozwinęli się, nie przeskoczyli, nie zaskoczyli, nie zmienili się. To dlatego ludzie powinni być więksi od Boga. Bardziej zaskakujący, z większym poczuciem humoru. Przekraczający absolut. Oto piękno stwierdzenia, że Bóg umarł. Jak ma żyć, jeżeli chodzą po tej ziemi mistrzowie autentyczności. Oni nie potrzebują kształcenia. To nie znaczy, że nie potrzebują być wykształceni. Nie. Oni nie potrzebują już wiedzy, którą zdobyli. Zbudowali dom, który opuścili. Czy istnieje piękniejsza postawa? Czy można doznać piękniejszego uczucia niż powiew świeżego powietrza po całym dniu spędzonym w budowli ze ścian. Te budowle zachwycają. Są potrzebne, są oparciem. I jednocześnie są pretekstem do wyjścia poza nie. Dlaczego przyrodnicy tego nie widzą? Trwają w swojej wiedzy o świecie, a mogliby przekroczyć ją i wyjść na nieograniczoność wolności.

Najcenniejsi są wywrotowcy, którzy transcendują wiedzę. To od nich należy uczyć się życia. Zgodzić się na to samo ryzyko, które podejmują. Naśladować ich postawę. Ciągle nową, ciągle dynamiczną i dążącą do tajemnicy. Tak, tajemnicy. Nie ma nic piękniejszego niż dążenie do tajemnicy. To dążenie bezzałożeniowe. Przyrodnicy, terapeuci, ezoterycy dążą do czegoś konkretnego. Uznają, że owa konkretność jest wartością. Dlaczego nie widzą tego jak bardzo myląca jest ich postawa? Dlaczego nie widzą tego, że konkretność jest piekłem? Dlaczego nie pamiętają, że w kuszeniu zawarta jest doskonałość? Dlaczego nie uświadamiają sobie, że doskonałość to tylko inne słowo określające skończoność? W symetrii zawarta jest doskonałość – powie do mnie przyrodnik. „Picasso rozumiał to najlepiej” – odpowiem mu ze spuszczoną głową i śmiał będę się do łez i w tym będzie moja zemsta, bo nie umiem wytłumaczyć mu jego błędu. Ale jednocześnie wybaczam mu jego określoność, bo jak mogę mieć pretensje do kamienia o to, ze jest kamieniem? Ale kiedy widzę kamień, który nie chce już nim być niszczę go i tym jest moja radość w sercu. Tak samo wyśmieję każdego przyrodnika i orędownika rozumu, który we wnętrzu swoim pragnie rozwoju. Wyceluję w niego i wystrzelę tak aby zabić w nim rozum i wszystkie te myśli, które uformowały jego światopogląd. Bo nie istnieje nic takiego jak teoria świata. I niech wykreślą mnie z list ludzi akademickich. Nie chcę do nich należeć, bo trwają oni określoności świata. I niech wykreślą mnie z list ludzi religijnych. Nie chcę do nich należeć, bo trwają oni w określoności świata. I niech nikt nie myśli o mnie jak o człowieku rozumnym. Nie chcę być rozumnym człowiekim, bo trwają oni w określoności świata. I niech nikt nie stara się mnie uszczęśliwić. Ludzie szczęśliwi ograniczeni są w swojej określoności świata. Wolę aby mieli mnie za wariata, bo ludzie szaleni mają największą szansę na doświadczenie dynamiki życia. Jak wariat śmieję się kiedy słyszę: „świat jest taki, że…”. Śmieję się jak wariat by nie zbliżali się do mnie ludzie z określonym światopoglądem.

Ezoterycy. Oni mnie też śmieszą. Oni mają patent na miks światopoglądu ze szczęściem. Trzymam się od nich z daleka. Mają tysiąc założeń milczących o świecie. Nie milczących. Krzyczących wręcz. Krzyczą te założenia jakby od tego miała zależeć przyszłość ludzkości. I mówią, że jeżeli ich nie podzielisz, to jesteś głupi. Nie, nie głupi. Oni mówią, że jesteś jeszcze nie rozwinięty. Ale mają na myśli nie-do-rozwój. Jednak to ludzie wysokiej kultury osobistej. Nie powiedzą nikomu w twarz, że jest niedorozwinięty. Mówią więc, że jesteś na drodze do rozwoju. Z ezoteryków już się nie śmieję. Boję się ich retoryki która nie znosi sprzeciwu. Jestem przekonany, że mają doskonale racjonalne wytłumaczenie na moją krytykę. Założę się, że mogliby mnie wyleczyć. A raczej mógłby się rozwinąć dzięki tym naukom. Podziękuję jednak. Nie chcę budzić umarłego Boga.

Przyrodnikom zazdroszczę. Tej organizacji i dyscypliny życia. Często mam wrażenie, że wiedzą oni o tym jaką cenę płacą za szczęście w życiu. Nie oszukują się. Droga dynamiki nie jest drogą szczęścia. Szczęście to jedyna wartość, której brakuje mistrzowi życia autentycznego. Nigdy nie spotkałem szczęśliwego mistrza. Był uśmiechnięty. Był mądry i wspaniały. Spokojny. Ale nie szczęśliwy. Wydaje mi się, że jedynie przyrodnicy mogą osiągnąć szczęście w życiu. Ezoterycy również, ale to szczęście jest zbyt naiwne, zbyt wmówione bym uznał je za głębokie. Droga dynamiki jest dla tego, który zdolny będzie porzucić szczęście życia dla tajemnicy życia. Spotka go zachwyt, będzie płakał ze wzruszenia i śmiał się od łez. Ale spokoju nie zazna. Oto klątwa człowieka oświeconego. Odczuwa radość w sercu, ale dusza jego nie zna spokoju.

I ostatnia sprawa. Miłości nie znają przyrodnicy i ezoterycy. Nie znają jej terapeuci za wyjątkiem Freuda i jego następców. Miłość jest radością w sercu, jest wzniesieniem na wyżyny życia. Tylko mistrzowie życia są zakochani. Ale nie są spokojni. Kiedy patrzę na spokój przyrodników, którzy mówią mi, że się kochają nie wierzę im i śmieję się z ich miłości. A kiedy patrzę na ezoteryków i terapeutów, którzy twierdzą, ze się kochają smuci mnie ich naiwność przeolbrzymiona do granic absurdu. Nie, nie absurdu. Absurd to piękne słowo. Ich naiwność jest bardziej niedorzeczna niż absurdalna. To zatrzymanie w określoności naiwnej. Może jest to sposób na życie, ale w tym sposobie nie ma stylu.

Wniosek jest bardziej smutny niż pouczający. To alternatywa: albo miłość, albo szczęcie. Bo miłość karze ryzykować wszystko dla swojej obecności. A szczęście zagarnia do siebie wszystko by pozostało niewzruszone i czekało na użycie. Postawa miłości, to postawa ryzykanta. Postawa człowieka szczęśliwego, to postawa człowieka dbającego o swój byt. Miłość ryzykuje wszystko, szczęście zatrzymuje w miejscu. Albo, albo to kierkegaardowska klątwa. Wybieraj!

Albo jednak nie. Istnieje jeszcze jeden rodzaj szczęścia. Taki, który następuje po miłości. Jest szczęście przed miłością. Ten, który będzie go poszukiwał padnie ofiarą klątwy albo szczęście, albo miłość. Ten, który wybierze miłość będzie miał możliwość doświadczyć szczęścia. Oto piękno życia. Ryzyko jako możliwość rozkiwtu.

O autorze

Tomasz Mirecki

Portfolio filozofa
Portfolio jest utajnione
Moje profesjonalne portfolio musi być tajne. Teksty, które piszę dla klientów są prywatne i w większości przypadków zrzekam się praw do ich autorstwa. W przypadku usługi ghost-writingu sytuacja jest oczywista, to znaczy, że nie mogę danego tekstu przedstawiać jako swojego. W przypadku tekstów prywatnych obowiązują mnie zasady prawa moralnego. Reasumując, teksty pisane dla klientów nie będą nigdy opublikowane lub oznaczone moim nazwiskiem. Również relacja pomiędzy mną a klientem jest tajna.
Próbkę pisarstwa można znaleźć na mojej stronie fascinus.pl. Do lektury tekstów zachęcam zarówno tych, którzy chcą sprawdzić jakość pisarstwa jak i tych, którzy interesują się tematyką filozoficzną, egzystencjalną i antropologiczną.
Filozofia pisania
Słowo jest jednym z głównych tematów przemyśleń filozofów. Zastosowanie słowa, znaczenie słowa, ułożenie słowa. I najważniejsze - odniesienie słowa do rzeczywistości. Przecież o to chodzi w profesjonalnym pisaniu, należy odnieść słowo pisane do rzeczywistości i nie chybić. Tej sztuki podjąć może się jedynie ten myśliciel, który spędził czas na przemyśleniu znaczeń słów, całych zdań i tekstów.
Wykształcenie
Uniwersytet Jagielloński, Wydział filozoficzny, kierunek filozofia, tytuł magistra filozofii.

Dodaj komentarz

Tomasz Mirecki

Portfolio filozofa
Portfolio jest utajnione
Moje profesjonalne portfolio musi być tajne. Teksty, które piszę dla klientów są prywatne i w większości przypadków zrzekam się praw do ich autorstwa. W przypadku usługi ghost-writingu sytuacja jest oczywista, to znaczy, że nie mogę danego tekstu przedstawiać jako swojego. W przypadku tekstów prywatnych obowiązują mnie zasady prawa moralnego. Reasumując, teksty pisane dla klientów nie będą nigdy opublikowane lub oznaczone moim nazwiskiem. Również relacja pomiędzy mną a klientem jest tajna.
Próbkę pisarstwa można znaleźć na mojej stronie fascinus.pl. Do lektury tekstów zachęcam zarówno tych, którzy chcą sprawdzić jakość pisarstwa jak i tych, którzy interesują się tematyką filozoficzną, egzystencjalną i antropologiczną.
Filozofia pisania
Słowo jest jednym z głównych tematów przemyśleń filozofów. Zastosowanie słowa, znaczenie słowa, ułożenie słowa. I najważniejsze - odniesienie słowa do rzeczywistości. Przecież o to chodzi w profesjonalnym pisaniu, należy odnieść słowo pisane do rzeczywistości i nie chybić. Tej sztuki podjąć może się jedynie ten myśliciel, który spędził czas na przemyśleniu znaczeń słów, całych zdań i tekstów.
Wykształcenie
Uniwersytet Jagielloński, Wydział filozoficzny, kierunek filozofia, tytuł magistra filozofii.

Znajdź mnie wszędzie

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować. Zachęcam, żeby mnie śledzić.