Za czym można schować głupotę

Z

Dlaczego potrzebowałem tylu lat żeby odkryć tę prymitywnie prostą zależność, że ludzie w głębi istoty swej są głupi i niedojrzali? Nie wszyscy. Nie większość. Ale niektórzy. I o tych właśnie będę mówił rzeczy oczywiste, które dudnią w mojej głowie jak prawda dawno już odkryta, ale od niedawna, dopiero, uświadomiona.

Najpierw pozytyw. Wśród ludzi głupich znam takich, którzy swoją głupotę noszą jak odzież wierzchnią. Ani się nie chwaląc, ani nie epatując zbytnio. Są po prostu niezmienieni, nieporuszeni, swobodni i zadowoleni. Oto piękna postawa, której niczego nie można zarzucić. To postawa mistrzowska. Tylko mistrz patrzeć potrafi na coś i nie próbuje tego zmienić choćby o jeden gram. Tylko mistrz powie – wiem jaki jestem, wiem czego mi brakuje i nie chcę tego zmienić. Piękna jest postawa mistrza, który widzi brak i nie wypełni go czymś, jakimś substytutem. Wie on, że wlewanie do pustki zawsze rodzi przemoc. Tak właśnie powstaje wielka chęć człowieka do wypełnienia pustki. Mamy do tego narzędzia, łatwo to zrobić. Ten tekst opisuje projekt wypełniania miejsc, w których powinna znajdować się mądrość a znajduje się… nic.

Kiedy przypominam sobie o tych, których znam dobrze i których wszyscy znają, ale nie wiedzą jeszcze, że puści są jak szkoła w wakacje to śmieję się przez złość rosnącą we mnie. Którzy to? Otóż ci, którzy schowali swoją głupotę bezdenną za pieniędzmi. Wielkie góry pieniędzy, lub dymna zasłona żeby się wydawało jacy to oni bogaci nie są. Ktoś zrobił im wielką przysługę mówiąc, że głupi wcale taki znowu głupi być nie może jeżeli dorobił się tego i tamtego. Ehh. Oczywiście, że może. A może ten kto autorem jest powiedzenia powyższego, sam miał interes w tym, żeby lansować myśl taką właśnie a nie inną? I chodzi taki bogacz dumny jak paw, że odkrył tajemnicę życia i zarobił pieniądze. Cieszy się, że tam gdzie pusto było teraz pieniądz jest i wydaje mu się, że wypełnił coś, co puste i dudniące było. Czy pieniądz jest mądrością – zapytałby mistrz śmiejąc się z niego, gdyż długa przed nim droga do tajemnicy życia i szczęśliwości. Założę się, że niejeden czytelnik zapyta mnie czym jest sens życia jeżeli nie tym, żeby świetnie radzić sobie finansowo? Cóż za przenikliwość i pytanie za milion dolarów. Strzał w środek korpusu, padam od tej kuli i leżę. I mój śmiech przez łzy na nic się zdaje. Ale nie. Jeszcze mnie to pytanie nie zabiło. Odpowiadam. Nie wiem jaki jest sens życia, ale wiem, że pieniądze sensem życia nie są. O! Taka moja odpowiedź. Ale będę mówił dalej o mądrości bo taki temat sobie sam obrałem jako wynik mojego oświecenia częściowego, że człowiek często głupi jest jak świnia lub małpa jakaś tylko chowa się za filarami z pieniądza lub innych luksusów. I dalej stoi przede mną ten milioner. Pytam go o cokolwiek w temacie różnym od pieniędzy. Nie da się porozmawiać. Wstaję i podchodzę do regału. A tam nie ma książek. Szukam. Jest kilka. Wszystkie nieotwarte jeszcze. Kupione nówki leżą i klej strzela kiedy otwieram pierwszą stronę. Ale zegarek super, auto szybkie, tylko ta pustka nieznośna, którą daje się wyczuć i która boli nawet mnie. Ał. I ten ton nieznośny. Po co tak żąda wszystkiego od świata. Wszystkiego natychmiast. Nie pamięta on czasów szczęśliwości kiedy nie był pewien swojej przyszłości. Dzisiaj wydaje mu się, że spać może spokojnie. Och jak bardzo się myli. Koło absurdu się kręci i nieznane są dzieje zarówno biedaków, bogaczy mędrców i głupców. Potrzeba znacznie więcej pokory. Znacznie.

Przed oczami staje mi kolejny geniusz geniuszy. Ten swoją głupotę schował za tym co przeczytał. Taki mądry jest teraz. Do wielkiej pustki wrzucił mnóstwo kwiatów. Nie wie biedny, że mądrość jest jak drzewo, które rośnie w człowieku wraz z nim samym. A wiedza jest uzupełnieniem mądrości pięknym tak jak piękny jest kwiat wyrastający na drzewie. Rozróżniam dwa typy ludzi zaczytanych. Takich, którzy czytają książki i tych, którzy czytają tylko internet lub same nagłówki w internecie. Nie mam pod ręką tylu złych słów, żeby opisać wiedzę internetową. Lub mądralę internetowego. To bardzo przykre. Patrzę na kogoś takiego, podnoszę brwi do góry i mówię – taaak, serio? Bo co mam mu powiedzieć? Że nie doczytał? Że padł ofiarą filozofii niezrozumianej? Że na kwiaty tylko patrzy i to wykręcone jakieś, nieładne i nieskładne? Często zdeformowane jakimiś opiniami. Przecież to on mnie wyśmieje, wyciągnie telefon i wczyta odpowiednią stronę, na której napisane będzie dokładnie tak jak sądzi on sam. I trzęsie się jeżeli ktokolwiek śmie myśleć i wypowiedzieć się inaczej. Takie mądrale kochają mieć rację, myślą, że to jakaś kategoria jest, jakaś wartość. Czy nie wiedzą, że myśliciele prawdziwi racją się nie przejmują? Jasne, że nie wiedzą – podnoszę brwi i dziwię się własnemu pytaniu. Taki mądrala jest łatwy do zidentyfikowania. Znacznie trudniejszy jest ten, który zaczytał się w książkach wysokiej próby czy filmach ambitnych, czy zasłuchał w muzyce wzniosłej. Tak, ten jest niezłym oszustem. Wydaje się czasami nawet, że to mąż mądry i wielki swoją mądrością. Ale zasłona opada szybko w sytuacjach granicznych. To takie sytuacje, które stawiają przed człowiekiem dylemat moralny. Albo wybiorą wygodę własną, albo postąpią moralnie, ale wtedy zapłacą cenę jakąś. Dla mistrza mądrości nie ma problemu nawet. Jasne jest z góry jak postąpi. Na tych zaczytanych najbardziej trzeba uważać. Wyczytali w książkach jak zachowują się duchowi mistrzowie, jak żyje arystokracja myślenia. Kopiują ich myśli i postępowanie. Zwodzą obserwatora. Można się pomylić. Jednak w obliczu wyboru pomiędzy tym co moralnie słuszne, a tym, co wygodne zawsze wygoda wygrywa. Będą zarzekali się do samego końca, że postąpią słusznie, ale ostatecznie wybiorą to co bardziej po ich myśli, co w większym interesie.

Są jeszcze oryginały, które schowały swoją głupotę za przeżyciem estetycznym. Mówią na siebie, że są twórcami i jednocześnie boją się słów piękno i artyzm, bo kiedy przechodzili fazę czytania, to dowiedzieli się, że to słowa niebezpieczne i zbyt łatwo daliby się ośmieszyć. Dlatego wolą mówić „twórca”. Że tworzą niby. Ale nie ma tam krwi. Jest tylko pomysł jakiś, który powstały z komplikacji tego co już było. Albo zwykłe powtórzenie. Przypominam sobie rozmowy z nim głębokie o sztuce i o tym co w życiu jest ważne. Ujął mnie swoim rozdrażnieniem. Wydawałoby się, że coś w tym człowieku jest. Może faktycznie geniuszem jest prawdziwym. Ale usłyszałem dzieło jego. Nie. Nie. Jak on mógł mnie tak oszukać. Tam nic nie ma. A idioci naokoło biją mu brawo i dają się nabrać. Mówię im – przecież to już było, on nic nowego nie pokazał. Nie pokazał tajemnicy życia, nie pokazał piękna, nie ujął tego czegoś, to słabe jest, stare jakieś, dziwne wręcz. Ale idiota, jak to na idiotę przystało, wyciąga swój oręż, telefon wszechwiedzący i szuka opinii. I znalazł ochy na tej stronie i achy na tamtej. Pokazuje mi to jakby dowodem miały być na jego racje. Muszę lecieć – mówię do niego znudzony. Ale po drodze do domu milion wiadomości, że tam napisali to, a gdzieś jeszcze tamto. Odpisuję, że super. Zasypiam. Wiadomość. Zdjęcie głównej strony gazety, na której co widać? No jasne. Zachwyt, zachwyt i jeszcze raz brawa. Że on, ten twórca taki nowoczesny, taki niszowy. I odpisuję dla spokoju świętego, że ja też już biję brawo, że mnie przekonał, że miał rację. Tylko proszę nie wytrzymam kolejnej mądrości internetowej. Co to za świat, w którym do dziury wielkiej wrzuca się cokolwiek i cieszy się z tego, że coś tam jest. Ehh. Dziwny co najmniej.

Istnieją też kombinacje powyższych modeli. Na przykład internetowy artysta, albo bogaty mądrala. Różnią się od siebie tylko siłą oddziaływania danego zjawiska. Identyczni są w tym, że do pustki wrzucają to co uważają za słuszne, żeby zasłonić swoją głupotę. Weźmy jeszcze raz tego, który najmądrzejszy jest bo przeczytał cały internet. Porównuję go do pułapki zastawionej w lesie na zwierzynę. Najpierw wykopuje się dość duży dół, żeby następnie przykryć go gałęziami i liśćmi. Niczego nieświadoma zwierzyna robi jeden fałszywy krok, gałęzie nie wytrzymują ciężaru, łamią się i zwierzę wpada w pułapkę. Tak samo jest podczas rozmowy z mądralą internetowym. Myślisz, że człowiek ma coś do powiedzenia a tu nagle trzask i załamanie, i wpadasz do dziury. Już cię złapał w swoje sidła wszech-mądrości i nie wypuści dopóki nie przyznasz mu racji.

Jest jeszcze jeden głupek. Każdy z nas zna takiego oryginała, który chowa się za czymś co nie jest dostępne dla jego rozmówcy. Na przykład pochodzenie. Stamtąd skąd pochodzę to to i tamto. Tam gdzie pracuję to sprawy mają się tak a tak. Mogą być to inne zasłony, ale ich cechą wspólną będzie zawsze to, co nie jest dostępne dla jego rozmówcy. I, ofkors, mówią ze wstawkami obcojęzycznymi. Śmieszną kombinacją jest kiedy taki twórca schowa się dodatkowo za tajemniczą wycieczką na kilka lat do Indii dajmy na to. A po drodze czytał książki mądre. Och wspaniałe jego dzieła będą, wspaniałe i najlepsze. Brawa na siedząco, brawa na stojąco, brawa przez trzy minuty, brawa przez pięć minut. I zachwyt, i ekstaza.

Szukam usilnie ludzi mądrych, których mądrość jest jak drzewo stare odporna na wszelkie koleje losu, która trwa niewzruszona przy każdej burzy i nawet nie drgnie przy wichurze, która dachy z domów zrywa. Lub takich, których mądrość jest jak kamień twarda a oni dłuto wzięli, żeby wyrzeźbić z niej najwspanialszy kształt człowieka. Od takiego człowieka chcę się uczyć, milczeć przy nim żeby nie przegapić ani słowa jego. Poznałem takich ludzi. Da się ich poznać po tym, że zmieniają życie czyjeś nie robiąc nic wyjątkowego. Jakimś słowem, własnym zachowaniem dają siłę i oparcie. Bez wysiłku, mimochodem. Trzeba oczy mieć otwarte, brwi podnosić kiedy na człowieka głupiego a milczeć kiedy spotka się mistrza, duchowego arystokratę, geniusza prawdziwego. Stanąłem w miejscu. I patrzę.

O autorze

Tomasz Mirecki

Portfolio filozofa
Portfolio jest utajnione
Moje profesjonalne portfolio musi być tajne. Teksty, które piszę dla klientów są prywatne i w większości przypadków zrzekam się praw do ich autorstwa. W przypadku usługi ghost-writingu sytuacja jest oczywista, to znaczy, że nie mogę danego tekstu przedstawiać jako swojego. W przypadku tekstów prywatnych obowiązują mnie zasady prawa moralnego. Reasumując, teksty pisane dla klientów nie będą nigdy opublikowane lub oznaczone moim nazwiskiem. Również relacja pomiędzy mną a klientem jest tajna.
Próbkę pisarstwa można znaleźć na mojej stronie fascinus.pl. Do lektury tekstów zachęcam zarówno tych, którzy chcą sprawdzić jakość pisarstwa jak i tych, którzy interesują się tematyką filozoficzną, egzystencjalną i antropologiczną.
Filozofia pisania
Słowo jest jednym z głównych tematów przemyśleń filozofów. Zastosowanie słowa, znaczenie słowa, ułożenie słowa. I najważniejsze - odniesienie słowa do rzeczywistości. Przecież o to chodzi w profesjonalnym pisaniu, należy odnieść słowo pisane do rzeczywistości i nie chybić. Tej sztuki podjąć może się jedynie ten myśliciel, który spędził czas na przemyśleniu znaczeń słów, całych zdań i tekstów.
Wykształcenie
Uniwersytet Jagielloński, Wydział filozoficzny, kierunek filozofia, tytuł magistra filozofii.

Dodaj komentarz

Tomasz Mirecki

Portfolio filozofa
Portfolio jest utajnione
Moje profesjonalne portfolio musi być tajne. Teksty, które piszę dla klientów są prywatne i w większości przypadków zrzekam się praw do ich autorstwa. W przypadku usługi ghost-writingu sytuacja jest oczywista, to znaczy, że nie mogę danego tekstu przedstawiać jako swojego. W przypadku tekstów prywatnych obowiązują mnie zasady prawa moralnego. Reasumując, teksty pisane dla klientów nie będą nigdy opublikowane lub oznaczone moim nazwiskiem. Również relacja pomiędzy mną a klientem jest tajna.
Próbkę pisarstwa można znaleźć na mojej stronie fascinus.pl. Do lektury tekstów zachęcam zarówno tych, którzy chcą sprawdzić jakość pisarstwa jak i tych, którzy interesują się tematyką filozoficzną, egzystencjalną i antropologiczną.
Filozofia pisania
Słowo jest jednym z głównych tematów przemyśleń filozofów. Zastosowanie słowa, znaczenie słowa, ułożenie słowa. I najważniejsze - odniesienie słowa do rzeczywistości. Przecież o to chodzi w profesjonalnym pisaniu, należy odnieść słowo pisane do rzeczywistości i nie chybić. Tej sztuki podjąć może się jedynie ten myśliciel, który spędził czas na przemyśleniu znaczeń słów, całych zdań i tekstów.
Wykształcenie
Uniwersytet Jagielloński, Wydział filozoficzny, kierunek filozofia, tytuł magistra filozofii.

Znajdź mnie wszędzie

W mediach społecznościowych też się udzielam. Ale rzadko, żeby nie spamować. Zachęcam, żeby mnie śledzić.